Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





Oszustwa, przekręty, wciskanie ciemnoty

Kościół katolicki składa się w przeważającej swej części z takich kobiet i mężczyzn, którzy na sumieniu mają niejeden grzeszek i grzechy dużego kalibru. Są w Kościele księża dobrzy i źli. Byli i są tacy ludzie którzy wykorzystywali Kościół do własnych partykularnych celów. Byli papieże mający nieślubne dzieci, nie mający święceń kapłańskich, nie umiejący czytać i pisać, a byli również tacy, którzy nie przeczytali w życiu Biblii. Byli i są w Kościele ludzie święci i tacy, których powszechnie uważano za szubrawców. Bo Kościół to nie towarzystwo wzajemnej adoracji, to nie klub towarzyski czy kółko zainteresowań. To wspólnota, która razem dąży do celu jakim jest spotkanie się w Niebie z Bogiem. To są ludzie omylni, popełniający błędy, grzesznicy - którzy mają świadomość własnej grzeszności. I to co ich naprawdę łączy to jedno - Miłość do Boga. Ci katolicy, Ci ułomni księża, grzeszni i często wzbudzający Twoje obrzydzenie ludzie chcą kochać Boga i ludzi tak jak potrafią najlepiej. I jednym się udaje, innych zaś czeka jeszcze wiele prób, potknięć i upadków. Kiedyś Matkę Teresę z Kalkuty jakiś dziennikarz zapytał co ona by zmieniła w Kościele katolickim. Siostra spojrzała na dziennikarza i spokojnie odpowiedziała:

Zacznijmy ode mnie i od pana

Często oskarżamy innych, że nie są dobrzy, że są źli, ułomni i głupi. I ja sam taki byłem do czasu, kiedy nie zauważyłem, że oskarżając innych, wkurzając się na innych -tak naprawdę wcale nie jestem od nich lepszy.

Więc jeśli uważasz, że Kościół sprzeniewierzył się swojej misji, że zmienił znaczenie Bożego przesłania, że zafałszował naukę Jezusa, że uzurpuje sobie władzę do której nie ma najmniejszego nawet mandatu, to Ty bądź lepszy od ks. Jankowskiego, o. Rydzyka , Papieża innych katolików i mnie na końcu. Pokaż innym ludziom co to znaczy wiernie służyć Bogu i wiernie realizować Boże przesłanie. Może Kościołowi nie pomożesz ale sobie na pewno. Ty bądź od nas lepszy i pokaż nam katolikom gdzie jest sens wiary w Boga. Pokaż nam sens życia. Ja Ciebie o to proszę - powiedz mi co my katolicy możemy dobrego nauczyć się od Ciebie! Powiedz mi, dlaczego przez 2000 lat Bóg nie spalił ogniem z nieba żadnego katolika za to, że wprowadza innych ludzi w błąd. Dlaczego Bóg dopuścił do inkwizycji, wojen krzyżowych, całego zła przypisywanemu przez Ciebie Kościołowi. Powiedz mi Przyjacielu, dlaczego Bóg patrzy na te całe bezeceństwo katolików, ten przez Ciebie zauważony fałsz, obłudę i kłamstwo... i milczy?! Bo jeśli Bóg jest, to dlaczego wyraża na to zgodę, by ludzie żyjący w Kościele, z świętym przekonaniem, iż realizują wolę Boża w tym właśnie Kościele i słuchając posłusznie tej przez Ciebie potępionej hierarchii szli według Ciebie na potępienie? A może jest inaczej niż myślisz, może właśnie Kościół pomimo grzeszności swoich członków idzie właściwą drogą - tą drogą, którą wyznaczył Jezus.


Bóg przyszedł do cudzołożnic

celników i wszelkiej maści grzeszników po to by ich ratować. Jezus powiedział dobitnie: "Nie przyszedłem do tych co dobrze się mają" - On przyszedł do grzeszników. Pokazał im drogę, która nieudolnie kroczą. Mnie tak jak Ciebie martwią spotykane nieprawidłowości tak w Kościele jak i poza nim. Mnie tak jak Ciebie zastanawia wiele rzeczy - dlaczego jest tak a nie inaczej?

Niezadowolenie jest pierwszym krokiem do postępu zarówno jednostyki jak i społeczeństw...

Ja też czasami stawiam sobie te same pytania jakie Ty stawiasz. Ale widząc siebie wiem, że w końcu muszę komuś zaufać. Muszę w końcu komuś uwierzyć. I dokonuję wyboru - wierzę Bogu jakiego odnajduję w Kościele katolickim. Bo ja nie oglądam się na innych, nie czekam aż inni staną się lepsi, ale sam staram się być lepszy. Staram się i chociaż czasami mi się nie udaje, wciąż próbuję. Kiedy umrę Bóg nie będzie mnie osądzał z grzechów Jankowskiego, Rydzyka czy Kowalskiego, ale z moich własnych uczynków. To mnie zapyta co ja uczyniłem dla innych. To mnie będzie osądzał i mnie zapyta czy ja Go nakarmiłem gdy był głodny, czy dałem Mu pić gdy był spragniony, czy ja odrzuciłem Jego słowa tylko dlatego, że głosił je niegodny i grzeszny kapłan mający mercedesa i kochankę. Mnie będzie rozliczał z tego co zrobiłem, co mówiłem i np. ile dałem na tacę, i czy moje słowa znalazły potwierdzenie w moich czynach. Mnie Bóg rozliczy z tego co mi dał i zapyta się jaki z tego zrobiłem użytek. Nie będzie Go w ogóle interesował los złych papieży, księży, moich sąsiadów - ale szczegółowo przepyta mnie z tego co ja robiłem czy mówiłem. To mnie będzie pytał o moje sprawy i na podstawie tego co ja zrobiłem mnie osądzi. Dlatego jeśli ktoś patrzy na Kościół przez pryzmat zła, widzi w Kościele zło i nic ponadto. Ja wolę patrzeć na mój Kościół przez pryzmat dobra jaki w Kościele odnalazłem. A dobra tego jest więcej niż nam się wydaje, że widzimy.

Dlatego kiedy ja stanę przed Bogiem będę liczył na jedno, że w stosunku do mnie będzie bardziej wyrozumiały, że mi wybaczy moje grzechy i upadki, że czasami Go zawiodłem, że nie byłem lepszy od innych - bo ja żałuję, że jestem grzesznikiem. I Tobie też tego życzę.

Michał Czuma


1 2
 

KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl