Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





Jak odczytać swoje powołanie?

Komunizm upadł, a ja pozostałem sam bez wykształcenia, które zapewniło by mi jako takie życie. I powiedziałem sobie w sercu to samo gdy wstępowałem do zakonu: "Panie Boże, jeśli Ty mnie prowadzisz tak zawiłymi drogami, to prowadź dalej - Tobie zaufałem". Wtedy zaczęły się dziać wielce dziwne rzeczy - odtrącenie rodziny i pojawienie się wielu obcych mi ale zarazem życzliwych ludzi. Pan Bóg mnie prowadził w tak rożne światy, środowiska, że sam się dziwię, jak On to robi, aby doprowadzić swoje plany do skutku. Pan Bóg posyłał mnie w miejsca, gdzie kapłan nie miał najmniejszych szans na dotarcie.

Pociechy udziela niebo, od ludzi oczekuje się pomocy

Trafiałem do środowisk bez Boga, moimi kolegami byli ateiści, zagubieni, niewierzący i wrogo nastawieni do Boga i Kościoła ludzie. Nigdy nie kryłem, że byłem zakonnikiem. I to budziło w nich zainteresowanie. Zadawali pytania, tysiące pytań - otwierali się przede mną jak przed spowiednikiem często powodując moje zażenowanie i brak słów. I wtedy dopiero zrozumiałem, że

Pan Bóg miał wobec mnie przewrotny plan

posłał mnie tam, gdzie inni nie idą. Przygotował mnie w zakonie, dał wykształcenie i wiedzę, ukształtował charakter i psychikę po to, by mnie z tej szkoły życia (jak ją to sobie w duchu nazywałem "szklarnią św. Ignacego") wyrwać i przesadzić tam gdzie Bóg jest, ale Go nikt nie chce albo nikt nie dostrzega. Stało się to w 1990 roku gdy nasz kraj przechodził wielką transformację, gdy miliony ludzi straciły orientację w otaczającym świecie a wielu uległo nagłemu zachłyśnięciu się wolnością. I nie jest łatwo być zakonnikiem. Tak samo nie jest łatwo teraz być katolikiem. Nie wybrałem lekkiego życia - jest ono ciężkie i w zakonie i w życiu świeckim. I tu i tam trzeba dawać świadectwo wiary, trzeba być wiernym ślubom złożonym Bogu. Tu i tam trzeba cos z siebie dać, aby nasze działanie było na większą Chwałę Boga.

Dla mnie życie w zakonie jezuitów czy zakonie małżeństwa nie ma zasadniczych różnic poza zewnętrzną ornamentyką. I tu i tam są pokusy przeciwko ślubom złożonym Bogu. I tu i tam trzeba zachować ślub czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Teraz jestem posłuszny żonie i dziecku, jestem wierny żonie, teraz wszystko co zarobię nie jest moje tylko mojej całej rodziny. Nie ma żadnej zasadniczej różnicy. Ale moje powołanie jakie odczytałem ma swój sens: kiedy rozmawiam jako świecki z kapłanami - nie mogą mi powiedzieć, że nie rozumiem ich. Kiedy ksiądz nie przygotował się do kazania i ja po Mszy św. idę do niego aby mu to powiedzieć, to on wie, że nie mówię tego bez przyczyny czy z chęci pokłócenia się z nim. Kiedy przychodzi do mnie mój kolega - np. zakonnik z własnymi problemami (co się zdarza) czy ateista i antyklerykał - to staram się im obu pomoc tak samo.

fot. Andrzej Hutniczak
 
By rozmiłować się w duszy, Bóg nie patrzy na jej wielkość, lecz na głębię jej pokory (św. Jan od Krzyża)

Jeśli ktoś dyszy nienawiścią do Boga czy Kościoła - słucha mnie i jestem w stanie mu coś przekazać, co go choć trochę zmienia bo wie, że "kiedyś byłem po drugiej stronie Kościoła". Przez mój dom przewinęło się sporo ludzi. Pan Bóg zatroszczył się nawet o to, aby moja żona była mi pomocna (a ja jej) - jest psychologiem. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że realizuje swoje powołanie - czy dobrze, to już osądzi Bóg i ludzie. Jedno jest pewne - każdy z nas został stworzony przez Boga i On każdemu z nas przeznaczył miejsce i zadanie, które nikt za nas nawet Anioł Stróż nie jest w stanie zrealizować.

Pytasz jak odczytać swoje powołanie? Ja je poznałem po targających mną przeróżnych uczuciach, wewnętrznych pocieszeniach i strapieniach. Tam gdzie pojawiał się spokój ducha - tam wyczuwałem niewidzialna rękę Boga, a tam gdzie czułem niepokój - zastępował mi on znak STOP-u. Często z dziecięcą naiwnością rzucałem się do przodu i dawałem się Bogu prowadzić. I On mnie wiódł na sobie tylko znane szlaki dla mnie wciąż odkrywane na nowo. Nikt za Ciebie decyzji nie podejmie, ale wiedz, że Bóg prowadzi każdego człowieka rożnymi drogami. Tak jak nie ma dwóch takich samych ludzi, tak nie ma dwóch takich samych dróg życia. Módl się i rozważaj, gdzie Ciebie Bóg chce. I nie zadręczaj się jakimiś przeszkodami. Drugi człowiek nigdy nie jest przeszkodą - zawsze jest pomocą, jest takim aniołem stawianym nam przez Boga na naszej drodze, przyjacielem i drogowskazem. Może ja zostałem tylko po to stworzony, aby teraz napisać do Ciebie ten list i by go inni też przeczytali? Nie wiem. Pewność i spokój ducha uzyskamy dopiero po śmierci. Idźmy tam gdzie popycha nas Bóg i ufajmy, że idziemy w dobra stronę.

Michał Czuma


1 2
 

KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl