|
Opowiadanie
Posłaniec Boży
Pewnego razu w Niebie rozgorzał dyskurs dla czego na
Ziemi jest tyle Zła i niesprawiedliwości. Święci pochodzący z rożnych
stron globu mieli pretensje do Boga, że tak mało robi w kierunku poprawy
bytu ludzi.
 |
|
| |
Pan Bóg wysłuchał pretensji przyznając, że są słuszne.
Postanowił więc, że wyśle na ziemię swojego posłańca, któremu da niespożytą
miłość, wiarę co góry przenosić będzie, niesamowitą wprost energię wewnętrzną
i siłę przekonywania, która spowoduje, że kto go wysłucha za nim pójdzie.
Bóg powiedział Świętym, ze posłaniec ten będzie człowiekiem, który swoją
wiedzą i potęgą zakosi wszystkich, rozwiąże największe problemy gnębiące
ludzkość od zarania dziejów i sprawi, że ludzka cywilizacja odrzuci wojny
i zapanuje 1000 letnie panowanie dobra na świecie. Ludzie dzięki niemu
zagonią do pracy swoich naukowców aby wynaleźli szczepionki na AIDS, aby
zwalczyli raka. Politycy dzięki niemu zaczną troszczyć się o biednych
i głodnych tak, ze głód i bieda znikną z Ziemi na zawsze. Dzięki niemu
nikt już nie będzie wątpił w słuszność wiary w Boga. Bezbożność sama zniknie,
gdy ludzie odkryją, jak dobrze być dobrym i krzewić dobro. On im pokaże,
ze kochać każdego człowieka to potęga, która jest w stanie zdziałać cuda.
Ale Bóg postawił jeden warunek. "Chcę - rzekł - aby człowiek ten
narodził się w prostej rodzinie i to od nich również zależeć będzie jak
potoczą się jego losy". Święci zaczęli się sprzeczać, czy to dobry
warunek, ale w końcu przystali na propozycje Pana Boga. I pewnego dnia
na ziemi poczęło się dziecię, w którym krył się klucz do rozwiązania największych
problemów ludzkości - Posłaniec Boży, który miał wyprowadzić ludzkość
ku lepszej przyszłości.
2 tygodnie później
Panie doktorze - rzekła dziewczyna (około 26 lat, bardzo
ładna i skromnie ubrana) - mamy razem z mężem pewien problem. Ostatnio
nam się za bardzo nie powodziło. Ja nie mam pracy, zaś mąż dostał intratny
awans. Ale nie wiadomo jak to będzie... Mamy tyle potrzeb, musimy wreszcie
kupić mieszkanie, meble no i pomyśleć o jakimś samochodzie.
No a teraz te dziecko... wogóle go nie planowaliśmy. Proszę mi pomóc.
Pan doktor spojrzał na dziewczynę i powiedział: "A
jaki w tym problem? Ma pani 2 godziny czasu? Tak? No to - tu zwrócił się
do drzwi i krzyknął: Niech pani przygotuje gabinet numer 2 i zawoła naszego
anestezjologa, bo musimy jeszcze jeden problem dzisiaj rozwiązać...
|