strona główna
Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





Współwinny widz

W Zapiskach współwinnego widza napotykamy na wiele tekstów bezkompromisowo demaskujących te wielkie fikcje ciążące na życiu współczesnej ludzkości. Na przykład ten: zagubiliśmy drogę na pustyni bezsensownych i nie dających się zinterpretować faktów, zresztą nie tylko faktów, ale kompletnie fikcyjnych zdarzeń, wiadomości o czymś, co nigdy się nie stało, a jeżeli się stało, to nigdy nie było wiadomością. Jesteśmy otoczeni masą zmyślonych rzeczy, które w skutek czystej nudy lub bezwładu dalej "sprawdzamy", "studiujemy", "oceniamy", przedłużając w ten sposób życie mistyfikacji. Fikcyjne doświadczenia, oszukańcze wnioski: nic nie jest rzeczywiste, a najmniej rzeczywiste ze wszystkich rzeczy jest życie, które walczy usiłując przetrwać, wciśnięte w kaftan bezpieczeństwa uszyty ze sfabrykowanych pojęć.

fot. Andrzej Hutniczak
Podstawowym grzechem w ramach chrześcijaństwa jest odrzucenie innych po to, aby wybrać samego siebie.

Podobną diagnozę znajdujemy w liście do Miłosza z 28 marca 1961 roku: Obsesja pomysłów, wiedzy, techniki, tak jakbyśmy musieli móc władać wszystkim. Wpakowaliśmy się w kompletne pomieszanie pojęć i "odpowiedzi". Iluzoryczne odpowiedzi na iluzoryczne pytania i niestawianie nigdy czoła

problemowi prawdziwemu

Tej oczyszczającej lustracji domagała się oczywiście również sfera życia zakonnego. Zacytujmy fragment Zapisków... : Spora część problemów i cierpień życia duchowego dzisiaj należy do fikcji i nie powinna być tolerowana [...] już sama idea "duchowości" wydaje się niezdrowa tak dalece, że prowadzi do rozdwojenia i uniemożliwia całkowity oddźwięk. Życie "duchowe" wówczas zamienia się w zjawisko "wewnętrzne", mające miejsce w "duchu" (lub co gorsza w "umyśle" - a właściwie w "wyobraźni"). Ciało pozostaje wyłączone z tego wszystkiego [...] "Wierzymy" umysłem, a serce i ciało pozostają w tyle. Albo też nasze serce i emocje popychają nas w kierunku swoich własnych celów, a umysł zostaje opanowany przez kompletny zamęt. Wszystko redukuje się do "intencji" i "aktów wewnętrznych" [...] Może powinniśmy bardziej krytycznie spojrzeć na to pojęcie "życia duchowego" Tak długo, jak długo myśli i modlitwa nie znajdują pełnego odzwierciedlenia w działalności, która je podtrzymuje i daje im słuszny wyraz, serce ludzkie będzie przepełnione zduszoną wściekłością, frustracją i

poczuciem nieuczciwości
.

Trzeba jednak ustrzec się przed identyfikowaniem tej krytyki z wcześniejszymi skargami Mertona na świat z czasów Siedmiopiętrowej góry i Znaku Jonasza. Ta obecna ocena jest powodowana nie negacją, lecz pełniejszą afirmacją człowieka w świecie, a jej celem jest: głębsze zrozumienie Chrystusa i tajemnicy Jego obecności w świecie, w człowieku. Pozwoli to zdobyć bardziej prawdziwą, mniej arogancką, bardziej pokorną i miłosierną świadomość istotnego znaczenia Kościoła i jego posłannictwa w stosunku do rodzaju ludzkiego.

Tę prawdziwą, mniej arogancką, pokorną i miłosierną świadomość uznał Merton za zasadniczy cel swoich osobistych poszukiwań. Miała to być świadomość człowieka otwartego, zdolnego do dialogu.

Tu dochodzimy do trzeciego elementu samoświadomości Mertona w świecie. Trzymając się przedstawionego wcześniej rozróżnienia prof. Swieżawskiego, nazywamy go "otwartością".

Rodziła się ona na podłożu przemyśleń dotyczących całej kultury, przez którą czuł się Merton ukształtowany - cywilizacji zachodniej. Nie podważając faktu, że prawdziwym ewenementem, wpływającym na wszystkie dziedziny ludzkiej działalności i niepowtarzalnie naznaczającym tę cywilizację, jest objawienie się Boga w ludzkiej postaci, oraz że wielką misją tej cywilizacji jest przekazanie tego objawienia innym kulturom, przyzna Merton, że posłannictwo to w dużej mierze okazało się przedsięwzięciem nie najlepiej wypełnionym. Wymagało bowiem ścisłej, uważnej i pokornej świadomości zwyczajów właściwych innym tradycjom i poszanowania ich praw, tymczasem przybrało formę niszczenia "obcych" ideałów i jednostronnego narzucania własnej interpretacji "Dobrej Nowiny". Najradykalniej to dzieło realizowano w okresie wypraw krzyżowych.

 
Syn Boży przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. (Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, Sobór Watykański II).

Podstawowym grzechem

w ramach chrześcijaństwa jest odrzucenie innych po to, aby wybrać samego siebie - powie Merton, by następnie wskazać rozwiązanie, którym jest praktykowanie chrześcijańskiego sokratyzmu, a więc zaufania do partnerskiego dialogu, pozbawionego sztywnej i defensywnej postawy; dialogu, przez który rozwija i objawia się prawda. Nie chodzi przy tym jedynie o chęć dyskutowania, ale o gotowość uznania rozmówcy za równego sobie i za brata, a wtedy właśnie spotyka się go na chrześcijańskim gruncie.

Jeżeli obawiamy się takich spotkań, to znaczy, że sami w niedostatecznym stopniu jesteśmy chrześcijanami.

W innym miejscu Merton zaznaczy, iż w tym wyjściu naprzeciw i spotkaniu drugiego człowieka przyjmując go takim, jakim on jest, my również powinniśmy naprawdę być tym,

czym jesteśmy

Jako że dążenie do duchowej, wewnętrznej i osobistej wolności jest nieodłączną częścią każdej autentycznej religii, dialog międzyreligijny musi być prowadzony w zrozumieniu i poszanowaniu prawa każdego człowieka do wolności religijnej.

W Zapiskach współwinnego widza czytamy: Bóg, który mówi o wolności u samych podstaw naszego bytu, w dalszym ciągu mówi do każdego człowieka.


Stąd też Chrystus jest obecny również w niewierzącym. Nie jest to Chrystus chrześcijańskich teologów, chrześcijańskiego kultu, filozofii i sztuki. Nie jest to Chrystus "cywilizacji chrześcijańskiej". Jest to Chrystus ukryty i anonimowy, a jego "niereligijną" i wymykającą się definicjom obecność określa Merton jako najgłębszą i najbardziej przekonującą tajemnicę naszych czasów.


1 2 3 4 5 6 7

 

KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl