|
Współwinny
widz
W Zapiskach współwinnego widza napotykamy na wiele tekstów bezkompromisowo demaskujących te wielkie fikcje ciążące na życiu współczesnej ludzkości. Na przykład ten: zagubiliśmy drogę na pustyni bezsensownych i nie dających się zinterpretować faktów, zresztą nie tylko faktów, ale kompletnie fikcyjnych zdarzeń, wiadomości o czymś, co nigdy się nie stało, a jeżeli się stało, to nigdy nie było wiadomością. Jesteśmy otoczeni masą zmyślonych rzeczy, które w skutek czystej nudy lub bezwładu dalej "sprawdzamy", "studiujemy", "oceniamy", przedłużając w ten sposób życie mistyfikacji. Fikcyjne doświadczenia, oszukańcze wnioski: nic nie jest rzeczywiste, a najmniej rzeczywiste ze wszystkich rzeczy jest życie, które walczy usiłując przetrwać, wciśnięte w kaftan bezpieczeństwa uszyty ze sfabrykowanych pojęć.
Podobną diagnozę znajdujemy w liście do Miłosza z 28
marca 1961 roku: Obsesja pomysłów, wiedzy, techniki, tak jakbyśmy musieli
móc władać wszystkim. Wpakowaliśmy się w kompletne pomieszanie pojęć i
"odpowiedzi". Iluzoryczne odpowiedzi na iluzoryczne pytania
i niestawianie nigdy czoła Tej oczyszczającej lustracji domagała się oczywiście
również sfera życia zakonnego. Zacytujmy fragment Zapisków... : Spora
część problemów i cierpień życia duchowego dzisiaj należy do fikcji i
nie powinna być tolerowana [...] już sama idea "duchowości"
wydaje się niezdrowa tak dalece, że prowadzi do rozdwojenia i uniemożliwia
całkowity oddźwięk. Życie "duchowe" wówczas zamienia się w zjawisko
"wewnętrzne", mające miejsce w "duchu" (lub co gorsza
w "umyśle" - a właściwie w "wyobraźni"). Ciało pozostaje
wyłączone z tego wszystkiego [...] "Wierzymy" umysłem, a serce
i ciało pozostają w tyle. Albo też nasze serce i emocje popychają nas
w kierunku swoich własnych celów, a umysł zostaje opanowany przez kompletny
zamęt. Wszystko redukuje się do "intencji" i "aktów wewnętrznych"
[...] Może powinniśmy bardziej krytycznie spojrzeć na to pojęcie "życia
duchowego" Tak długo, jak długo myśli i modlitwa nie znajdują pełnego
odzwierciedlenia w działalności, która je podtrzymuje i daje im słuszny
wyraz, serce ludzkie będzie przepełnione zduszoną wściekłością, frustracją
i Tę prawdziwą, mniej arogancką, pokorną i miłosierną świadomość uznał Merton za zasadniczy cel swoich osobistych poszukiwań. Miała to być świadomość człowieka otwartego, zdolnego do dialogu. Tu dochodzimy do trzeciego elementu samoświadomości Mertona w świecie. Trzymając się przedstawionego wcześniej rozróżnienia prof. Swieżawskiego, nazywamy go "otwartością". Rodziła się ona na podłożu przemyśleń dotyczących całej kultury, przez którą czuł się Merton ukształtowany - cywilizacji zachodniej. Nie podważając faktu, że prawdziwym ewenementem, wpływającym na wszystkie dziedziny ludzkiej działalności i niepowtarzalnie naznaczającym tę cywilizację, jest objawienie się Boga w ludzkiej postaci, oraz że wielką misją tej cywilizacji jest przekazanie tego objawienia innym kulturom, przyzna Merton, że posłannictwo to w dużej mierze okazało się przedsięwzięciem nie najlepiej wypełnionym. Wymagało bowiem ścisłej, uważnej i pokornej świadomości zwyczajów właściwych innym tradycjom i poszanowania ich praw, tymczasem przybrało formę niszczenia "obcych" ideałów i jednostronnego narzucania własnej interpretacji "Dobrej Nowiny". Najradykalniej to dzieło realizowano w okresie wypraw krzyżowych.
Podstawowym grzechem Jeżeli obawiamy się takich spotkań, to znaczy, że sami w niedostatecznym stopniu jesteśmy chrześcijanami. W innym miejscu Merton zaznaczy, iż w tym wyjściu naprzeciw
i spotkaniu drugiego człowieka przyjmując go takim, jakim on jest, my
również powinniśmy naprawdę być tym, Jako że dążenie do duchowej, wewnętrznej i osobistej
wolności jest nieodłączną częścią każdej autentycznej religii, dialog
międzyreligijny musi być prowadzony w zrozumieniu i poszanowaniu prawa
każdego człowieka do wolności religijnej.
|
|||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||