|
Poszukiwanie
ciszy
Dalaj Lama
Chyba najpełniejsze światło na osobę Mnicha z Gethsemani rzuca jednak
Dalaj Lama, z którym Merton odbył kilka spotkań w Indiach. John Albert
przytacza słowa Dalaj Lamy wypowiedziane podczas jednej z prywatnych audiencji
u Przywódcy Tybetańczyków: "Zawsze ilekroć myślę o chrześcijaństwie
- myślę o Thomasie Mertonie... Gdyby żył on dzisiaj, odgrywałby wielką
rolę w dialogu międzyreligijnym".
 |
 |
| Kiedy
Merton zginął, poczułem, że straciłem jednego z najlepszych
przyjaciół... |
|
 |
W książce Merton, By Those Who Knew Him Best Dalaj
Lama napisał, że Merton był człowiekiem o otwartym umyśle. Był osobą bardzo
pomocną w czasie, gdy Zachód i Wschód zaczęli się nawzajem poznawać. Pod
wpływem Mertona wzrosły zrozumienie i szacunek Lamy do innych religii,
a zwłaszcza do chrześcijaństwa. Spotkanie z Trapistą umożliwiło Dalaj
Lamie zobaczenie jak wiele wspólnych praktyk mają mnisi buddyjscy i chrześcijańscy;
że ich sposób życia polega na prostocie, ubóstwie, zadowoleniu z życia,
pobożności i duchowym rozwoju. Duchowy Przywódca Tybetańczyków wypowiedział
się również bardziej osobiście o Mertonie: nazwał go nawet katolickim
"geshe", to znaczy "uczonym" i "oświeconym".
Tybetańczyk nazwał go też buddyjskim "świętym", to znaczy takim,
który szczerze wprowadza w życie to, co sam wie. Dalaj Lama wspomina:
"Kiedy on zginął, poczułem, że straciłem jednego z najlepszych przyjaciół,
który był moim współpracownikiem w tworzeniu harmonii pomiędzy różnymi
religiami. Myślę, że gdyby żył, byłby jednym z moich towarzyszy w budowaniu
pokoju, w lepszym zrozumieniu między chrześcijanami a buddystami".
Interesujące jest jeszcze jedno świadectwo Dalaj Lamy o Mertonie: "Uderzające
było to, że naprawdę żył on życiem wewnętrznym. Widziałem, że jest prawdziwie
pokornym i głęboko uduchowionym człowiekiem. Po raz pierwszy miałem takie
odczucia wobec osoby wyznającej chrześcijaństwo. Spotkałem później innych,
podobnych, ale to Merton odsłonił mi prawdziwe znaczenie słowa chrześcijanin..."
Paweł Karpowicz
| |
PAWEŁ KARPOWICZ - Socjolog i religioznawca
na Uniwersytecie Warszawskim. Jego publikacje na temat buddyzmu
zen zamieszczane są we wszystkich poważnych opracowaniach poruszających
to zagadnienie.
|
Ciekawe świadectwo pozostawił polski buddysta, Paweł
Karpowicz. Napisał on, że Merton jest przykładem otwarcia się na inną,
niż własna, tradycję religijną - co nie oznaczało wcale ryzyka synkretyzmu,
nieautentyczności i oderwania się od korzeni wiary chrześcijańskiej. Wręcz
odwrotnie - zawiodło go to ku głębszemu przeniknięciu własnej tradycji.
"Merton poszukiwał rozwinięcia swych chrześcijańskich doświadczeń
poprzez kontakt z religiami Wschodu, a szczególnie z buddyzmem. Osobiście
spotykał się z dobrze znanym na Zachodzie mistrzem buddyzmu zen - D. T.
Suzukim. Przebywał wśród buddystów w Azji. W efekcie swych doświadczeń
stwierdził, iż otwierając się na buddyzm, hinduizm i wielkie tradycje
azjatyckie, chrześcijanie uzyskują wspaniałą szansę pogłębienia własnej
drogi" - napisał Karpowicz.
Islamscy sufiści
Daniel J. O'Hanlon wymienia ponadto dwu mistyków islamskiego sufizmu,
którzy wystawili Mertonowi wspaniałe świadectwa. Pierwszy z nich - Ahmed
al'Alawi - rozpoznał w Trapiście prawdziwego mistyka, z którym przez długi
czas miał interesującą wymianę poglądów. Drugi - Sidi Abdeslam - zapewnił
Mertona, że jest bardzo blisko mistycznego zjednoczenia z Bogiem, i niewiele
mu brakuje, by to osiągnąć.
 |
 |
| John
Wu - jeden z najbardziej znanych intelektualistów chińskich.
Jest on katolickim konwertytą z buddyzmu, autorem przekładu
Pisma św. na język chiński. Wykładowca na Harvardzie i Cambridge,
na Tajwanie i w Szangchaju. Zwany jest "chińskim Maritainem. |
|
 |
John Wu
Warto jeszcze wspomnieć o humorystycznym wydarzeniu, które miało miejsce
między Mertonem, a Johnem Wu. Kiedy Mnich z Gethsemani pisał książkę o
głównym twórcy chińskiego taoizmu - Chuang Tzu, prof. Wu (jako specjalista
i wybitny znawca taoizmu) powiedział żartobliwie, że w poprzednim wcieleniu
Merton musiał być mnichem buddyjskim, ponieważ tak dobrze oddał subtelny
klimat aforyzmów chińskiego mistyka. "Nie wiem, czy na pewno nim
byłem. Ale spieszę zapewnić każdego, że nie wierzę w reinkarnację (ani
John Wu)..." - uspokajał czytelników Merton.
Dopełnieniem tej historii niech będzie wypowiedź Johna E. Bambergera,
współbrata i zarazem osobistego lekarza Trapisty. Jest on autorem teorii,
że Chuang Tzu jest lustrzanym odbiciem Mertona - a sam Merton nieświadomie
identyfikował się z tym chińskim mistykiem. Stając w obronie wystawionego
na krytykę Chuang Tzu, Merton bronił raczej samego siebie. Trapista napisał,
że po prostu lubi Chuang Tzu, ponieważ jest on sobą - i nie potrzebuje
tego udowadniać ani sobie, ani komukolwiek innemu . Chuang Tzu to - zdaniem
Mertona - subtelny mistyk, umiejący rozbawić gawędziarz i prowokujący
myśliciel, który mimo swego geniuszu, nie wywyższa się ponad innych. Tę
krótką charakterystykę z powodzeniem odnieść można również do Mnicha z
Gethsemani.
Inspirowani duchowością Wschodu przedstawiciele innych religii, którzy
wypowiadali się o Mertonie, zgodni są co do jednego: Trapista należał
do ludzi poszukujących pełnej, transcendentnej wolności, która wykracza
poza różnice kulturowe i sprawy zewnętrzne. Wszyscy oni skłonni byli widzieć
w Mnichu z Gethsemani człowieka mającego trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość,
a przy tym otwartego na poszukiwanie autentycznej, duchowej głębi. Warta
podkreślenia jest ich jednomyślność w twierdzeniu o Mertonie, że poświęcił
on swoje życie, by najpierw samemu dojść do poznania Najwyższej Rzeczywistości,
a później, poprzez swoje publikacje i przykład życia, uczył innych, że
osobiste doświadczenie spotkania z Absolutem jest możliwe.
 |
|
|
|