|
Merton w ocenie ludzi inspirowanych duchowością
Wschodu
Poszukiwanie ciszy
Inspirowani duchowością
Wschodu przedstawiciele innych religii, którzy wypowiadali się o Mertonie,
zgodni są co do jednego: Trapista należał do ludzi poszukujących pełnej,
transcendentnej wolności, która wykracza poza różnice kulturowe i sprawy
zewnętrzne.
 |
 |
| Dalaj
Lama w klasztorze trapistów w Gethsemani zakopuje drzewo jako
symbol zobowiązania do wzajemnego dialogu. |
|
 |
W Domysłach współwinnego widza O. Ludwik zanotował pełną
mądrości i niewinnej, ukrytej ironii zen, ocenę Suzukiego, jaką japoński
filozof podsumował pewne naukowe sympozjum nt. "wartości ludzkich
w dzisiejszym świecie": "Jeśli coś nowego może wyłonić się,
gdy chodzi o wartości ludzkie, to wyniknie ono z filiżanki herbaty pitej
przez dwóch zakonników".
W roku 1964 miało miejsce spotkanie Mertona z Suzukim, podczas którego
ci dwaj geniusze umysłu i ducha, z wielkim wzajemnym szacunkiem, wzięli
udział w ceremonii picia herbaty. Owocem ich długoletniej znajomości jest
klasyczna już dziś, zdaniem Bonnie Thurston, literatura dialogu chrześcijańsko
- buddyjskiego.
Dr Suzuki
Patrick Hart w Przedmowie do Asian Journal of Thomas Merton zamieszcza
chyba najlepsze świadectwo, jakie mógł wystawić Suzuki Mertonowi: "Dr
Suzuki uważał, że Merton jest jednym z niewielu ludzi Zachodu. którzy
naprawdę rozumieją czym jest zen". Suzuki bardzo dobrze znał książki
Mnicha z Gethsemani, czuwał nad poprawnością i prowadził Mertona, kiedy
ten pisał o zenie. Potwierdza to sam O. Ludwik: "Zgłębianie zenu
wymaga czegoś więcej niż samych tylko studiów. Jeżeli ośmielam się opublikować
tych kilkanaście esejów dotyczących zenu, to tylko dlatego, że zostałem
zapewniony przez jego znawców, że nie będzie to strata czasu". Harold
Talbott podsumowuje to w dość lapidarny sposób: "Niesamowite zrozumienie
buddyzmu było poświadczone przez dr Suzukiego, który powiedział do Mertona:
"Jesteś numer jeden zenu na Zachodzie".
Amiya Chakravarty
| |
AMIYA
CHAKRAVARTY - długoletni przyjaciel i korespondent Trapisty. Był
profesorem religioznawstwa na wydziale filozofii State University
College w Nowym Jorku. Jemu Merton zadedykował "Zen and the Birds
of Appetite". |
Prof. Amiya Chakravarty, służący Mertonowi radą w kwestii
lektur z dziedziny religii azjatyckich, z podziwem napisał o Trapiście,
że w całym swym życiu poszukiwał pełnego duchowego dziedzictwa ludzkości.
To całościowe spojrzenie Mnicha z Gethsemani pozwoliło mu doceniać każde
autentyczne pisma i szanować wszystkich ludzi prawdziwej wiary. Merton
odkrył dla siebie - zdaniem Chakravarty'ego - nowe aspekty prawdy obecne
w hinduizmie, w buddyzmie zen, w sufizmie, a jego usilne poszukiwanie
medytacji, ciszy i modlitwy miało swe korzenie nie tylko w chrześcijańskim
monastycyzmie, ale inspirowane było również duchowością Wschodu.
 |
 |
| Merton
z Dalaj Lamą 4 listopada 1968 |
|
 |
Buddyści tybetańscy
Interesujące świadectwo o Mertonie odnotowuje również Daniel J. O'Hanlon.
Opisuje on wydarzenie, które miało miejsce na krótko przed wyjazdem O.
Ludwika do Azji. Otóż Mnich z Gethsemani odwiedził ambasadora indonezyjskiego
w Waszyngtonie, dr Soedjamoko , który pozostając pod wielkim wpływem Trapisty
powiedział później, że "jest to jeden z niewielu ludzi, których znałem
na tym świecie, o tak wielkiej wolności wewnętrznej, że niemal w całości
wylewała się ona na zewnątrz".
Podczas swej podróży po Azji Merton osiągnął zdyscyplinowanie i wolność
tak znaczące, że było to widoczne dla buddystów, którzy się z nim spotykali.
Dla tych wszystkich, których spotkał w Azji, był żywym przykładem wolności
i przekształconej świadomości, które może dać tylko długa praktyka medytacji.
Buddyści tybetańscy, których Trapista spotkał w New Delhi zachęcali go,
by "pomógł ludziom Zachodu zrozumieć medytację i potrzebę większej
duchowości". Jimpa Rimpoche, jeden z tybetańskich mistrzów duchowych,
oświadczył Mertonowi, że ma on prawdziwego ducha buddyzmu mahajana . Innym
tybetańskim mędrcem, z którym Merton odbywał długie rozmowy, był Chatral
Rimpoche. Mnich z Gethsemani napisał, że wytworzyło się między nim, a
Chatralem pełne wzajemne porozumienie ludzi, którzy są u progu wielkiego,
duchowego urzeczywistnienia. Tybetańczyk spontanicznie nazwał Trapistę
"rangjung Sangay" - co oznacza bycie "naturalnym Buddą".
Thuksey Rimpoche
Ciekawe wydarzenie odnotowuje Harold Talbott , przewodnik Mertona po Indiach.
Pisze on, że jakiś czas po śmierci O. Ludwika, mnich buddyjski - Thuksey
Rimpoche - poprosił go o fotografię Trapisty. Talbott ofiarowując mu ją,
zapytał: "Dlaczego chcesz fotografię kogoś, kogo nigdy nie spotkałeś?"
Na co padła odpowiedź: "Ojciec Merton pokochał mój klasztor, kiedy
go odwiedził. Myślę, że mógłby on ponownie się odrodzić w mojej wspólnocie...".
Kiedy osiem lat później Talbott odwiedził Thuksey'a, zapytał go, czy rzeczywiście
Merton odrodził się. Mnich siedział nieruchomo przez dłuższy czas, a potem
odpowiedział: "On jest tutaj, w tym świecie, na nowo, ale nie mogę
powiedzieć nic więcej..."
| |
|
 |
|