Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





Merton w ocenie ludzi inspirowanych duchowością Wschodu
Poszukiwanie ciszy

Inspirowani duchowością Wschodu przedstawiciele innych religii, którzy wypowiadali się o Mertonie, zgodni są co do jednego: Trapista należał do ludzi poszukujących pełnej, transcendentnej wolności, która wykracza poza różnice kulturowe i sprawy zewnętrzne.


Dalaj Lama w klasztorze trapistów w Gethsemani zakopuje drzewo jako symbol zobowiązania do wzajemnego dialogu.

W Domysłach współwinnego widza O. Ludwik zanotował pełną mądrości i niewinnej, ukrytej ironii zen, ocenę Suzukiego, jaką japoński filozof podsumował pewne naukowe sympozjum nt. "wartości ludzkich w dzisiejszym świecie": "Jeśli coś nowego może wyłonić się, gdy chodzi o wartości ludzkie, to wyniknie ono z filiżanki herbaty pitej przez dwóch zakonników".

W roku 1964 miało miejsce spotkanie Mertona z Suzukim, podczas którego ci dwaj geniusze umysłu i ducha, z wielkim wzajemnym szacunkiem, wzięli udział w ceremonii picia herbaty. Owocem ich długoletniej znajomości jest klasyczna już dziś, zdaniem Bonnie Thurston, literatura dialogu chrześcijańsko - buddyjskiego.

Dr Suzuki

Patrick Hart w Przedmowie do Asian Journal of Thomas Merton zamieszcza chyba najlepsze świadectwo, jakie mógł wystawić Suzuki Mertonowi: "Dr Suzuki uważał, że Merton jest jednym z niewielu ludzi Zachodu. którzy naprawdę rozumieją czym jest zen". Suzuki bardzo dobrze znał książki Mnicha z Gethsemani, czuwał nad poprawnością i prowadził Mertona, kiedy ten pisał o zenie. Potwierdza to sam O. Ludwik: "Zgłębianie zenu wymaga czegoś więcej niż samych tylko studiów. Jeżeli ośmielam się opublikować tych kilkanaście esejów dotyczących zenu, to tylko dlatego, że zostałem zapewniony przez jego znawców, że nie będzie to strata czasu". Harold Talbott podsumowuje to w dość lapidarny sposób: "Niesamowite zrozumienie buddyzmu było poświadczone przez dr Suzukiego, który powiedział do Mertona: "Jesteś numer jeden zenu na Zachodzie".

Amiya Chakravarty

  AMIYA CHAKRAVARTY - długoletni przyjaciel i korespondent Trapisty. Był profesorem religioznawstwa na wydziale filozofii State University College w Nowym Jorku. Jemu Merton zadedykował "Zen and the Birds of Appetite".

Prof. Amiya Chakravarty, służący Mertonowi radą w kwestii lektur z dziedziny religii azjatyckich, z podziwem napisał o Trapiście, że w całym swym życiu poszukiwał pełnego duchowego dziedzictwa ludzkości. To całościowe spojrzenie Mnicha z Gethsemani pozwoliło mu doceniać każde autentyczne pisma i szanować wszystkich ludzi prawdziwej wiary. Merton odkrył dla siebie - zdaniem Chakravarty'ego - nowe aspekty prawdy obecne w hinduizmie, w buddyzmie zen, w sufizmie, a jego usilne poszukiwanie medytacji, ciszy i modlitwy miało swe korzenie nie tylko w chrześcijańskim monastycyzmie, ale inspirowane było również duchowością Wschodu.

Merton z Dalaj Lamą 4 listopada 1968

Buddyści tybetańscy

Interesujące świadectwo o Mertonie odnotowuje również Daniel J. O'Hanlon. Opisuje on wydarzenie, które miało miejsce na krótko przed wyjazdem O. Ludwika do Azji. Otóż Mnich z Gethsemani odwiedził ambasadora indonezyjskiego w Waszyngtonie, dr Soedjamoko , który pozostając pod wielkim wpływem Trapisty powiedział później, że "jest to jeden z niewielu ludzi, których znałem na tym świecie, o tak wielkiej wolności wewnętrznej, że niemal w całości wylewała się ona na zewnątrz".

Podczas swej podróży po Azji Merton osiągnął zdyscyplinowanie i wolność tak znaczące, że było to widoczne dla buddystów, którzy się z nim spotykali. Dla tych wszystkich, których spotkał w Azji, był żywym przykładem wolności i przekształconej świadomości, które może dać tylko długa praktyka medytacji. Buddyści tybetańscy, których Trapista spotkał w New Delhi zachęcali go, by "pomógł ludziom Zachodu zrozumieć medytację i potrzebę większej duchowości". Jimpa Rimpoche, jeden z tybetańskich mistrzów duchowych, oświadczył Mertonowi, że ma on prawdziwego ducha buddyzmu mahajana . Innym tybetańskim mędrcem, z którym Merton odbywał długie rozmowy, był Chatral Rimpoche. Mnich z Gethsemani napisał, że wytworzyło się między nim, a Chatralem pełne wzajemne porozumienie ludzi, którzy są u progu wielkiego, duchowego urzeczywistnienia. Tybetańczyk spontanicznie nazwał Trapistę "rangjung Sangay" - co oznacza bycie "naturalnym Buddą".

Thuksey Rimpoche

Ciekawe wydarzenie odnotowuje Harold Talbott , przewodnik Mertona po Indiach. Pisze on, że jakiś czas po śmierci O. Ludwika, mnich buddyjski - Thuksey Rimpoche - poprosił go o fotografię Trapisty. Talbott ofiarowując mu ją, zapytał: "Dlaczego chcesz fotografię kogoś, kogo nigdy nie spotkałeś?" Na co padła odpowiedź: "Ojciec Merton pokochał mój klasztor, kiedy go odwiedził. Myślę, że mógłby on ponownie się odrodzić w mojej wspólnocie...". Kiedy osiem lat później Talbott odwiedził Thuksey'a, zapytał go, czy rzeczywiście Merton odrodził się. Mnich siedział nieruchomo przez dłuższy czas, a potem odpowiedział: "On jest tutaj, w tym świecie, na nowo, ale nie mogę powiedzieć nic więcej..."

 
1 2



KONTAKT
: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl