|
W
poszukiwaniu prawdziwej wolności
Już latem 1965 roku rozpoczynając życie pustelnicze
miał Merton głęboką świadomość tego wezwania do konfrontacji z obliczem
śmierci: "Życie pustelnicze powinno mieć w sobie coś z powagi i nieprzekazywalności
śmierci [...] Czyżby był to nazbyt zimny i nazbyt absolutny ideał? - pyta
i zaraz odpowiada postanowieniem - Muszę nauczyć się stawać twarzą w twarz,
w samotności z własną nieprawdą, przygotowując się na własny fakt nieodwołalnego
zmierzenia się z nią w chwili śmierci, kiedy już nie będę mógł pokładać
nadziei [...] w niczym poza Bogiem.
Śmierć misteryjnie antycypowana w życiu ziemskim jest najlepszym kryterium prawdy. Egzystencja pustelnika nie powinna jednak tchnąć martwotą. "Jej cel to nie śmierć za życia, lecz osiągnięcie pełni życia. To pełnia, która rodzi się z uczciwego i autentycznego stanięcia twarzą w twarz ze śmiercią, z przyjęcia jej bez niepokoju, lecz z wiarą i ufnością w Bogu". Bez tej religijnej perspektywy tak pojmowane życie byłoby
niemożliwą do zniesienia gehenną. Właśnie na płaszczyźnie wiary w życiu
doczesnym człowieka dramat tożsamości może znaleźć swe najdoskonalsze
rozwiązanie. Jedyną ostateczną rzeczywistością jest sam Bóg. On żyje
i mieszka w nas. Nasze znaczenie nie wynika z żadnego naszego działania.
Głos Boga wzywa nas, abyśmy się przebili przez ten fundamentalny brak
znaczenia naszego życia, godząc się jednocześnie i przyznając, że jesteśmy
absolutnie pozbawieni znaczenia - po to, aby odnaleźć własny sens w Nim.
Ale to znaczenie nie jest czymś, co możemy zdobyć i posiąść. To jest i
zawsze pozostaje darem. Gdzie indziej napisze krótko: umieramy na pewnym poziomie
naszego istnienia, by na innym, bardziej duchowym poziomie, odnaleźć życie
i wolność (Modlitwa kontemplacyjna). Jeśli przez oderwanie się od świata
i czystość serca raz dotrze się do wewnętrznej tajemnicy podstaw naszych
normalnych doznań, zdobywa się wolność, której nikt nie jest w stanie
naruszyć, której nikt nie potrafi zmienić (Dziennik azjatycki). Podstawę własnej tożsamości odnaleźć można tylko w prawdzie samego Boga, ponieważ każdy jest słowem (sensem) wypowiedzianym przez Boga. Prawdziwa tożsamość ukryta jest w Bożym wezwaniu skierowanym do wolności człowieka i odpowiedzi, jaką człowiek kieruje do Boga. Każdy jest bowiem wezwany do tworzenia siebie od wewnątrz, wraz z Nim, z Jego łaską, jako sensu odzwierciedlającego Jego prawdę. To współtworzenie dokonuje się w zupełnie nowej poznawczo sferze. Jednoczące poznanie Boga Wadliwy wentylator w jego pokoju w Bangkoku stał
się instrumentem wielkiego finału. Odtąd Merton nie będzie już więcej
znał siebie oddzielonego od Boga.
|
||||||||||||||||||||
|
|||||||||||||||||||||