strona główna
Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





W poszukiwaniu prawdziwej wolności

Już latem 1965 roku rozpoczynając życie pustelnicze miał Merton głęboką świadomość tego wezwania do konfrontacji z obliczem śmierci: "Życie pustelnicze powinno mieć w sobie coś z powagi i nieprzekazywalności śmierci [...] Czyżby był to nazbyt zimny i nazbyt absolutny ideał? - pyta i zaraz odpowiada postanowieniem - Muszę nauczyć się stawać twarzą w twarz, w samotności z własną nieprawdą, przygotowując się na własny fakt nieodwołalnego zmierzenia się z nią w chwili śmierci, kiedy już nie będę mógł pokładać nadziei [...] w niczym poza Bogiem.

 
Dom wybudowany pod koniec 1960 roku i oddany Mertonowi na pustelnię, znajdował się niecałą milę od klasztoru, na wzgórzu Mount Olivet i nosił wezwanie Najświętszej Maryi Panny z Karmelu.

Śmierć misteryjnie antycypowana w życiu ziemskim jest najlepszym kryterium prawdy. Egzystencja pustelnika nie powinna jednak tchnąć martwotą. "Jej cel to nie śmierć za życia, lecz osiągnięcie pełni życia. To pełnia, która rodzi się z uczciwego i autentycznego stanięcia twarzą w twarz ze śmiercią, z przyjęcia jej bez niepokoju, lecz z wiarą i ufnością w Bogu".

Bez tej religijnej perspektywy tak pojmowane życie byłoby niemożliwą do zniesienia gehenną. Właśnie na płaszczyźnie wiary w życiu doczesnym człowieka dramat tożsamości może znaleźć swe najdoskonalsze rozwiązanie.

Wiara - podkreśla Merton - nie jest stłumieniem wątpliwości, lecz ich przezwyciężeniem, a wątpliwości przezwycięża się, gdy się je przeżywa. Podstawowe zadanie zakonnika polega na tym, by przedrzeć się przez zwątpienie po to, aby dotrzeć do pewności, która tkwi bardzo, bardzo głęboko, ponieważ nie jest to jego własna osobista pewność, ale

pewność samego Boga w nas

Jedyną ostateczną rzeczywistością jest sam Bóg. On żyje i mieszka w nas. Nasze znaczenie nie wynika z żadnego naszego działania. Głos Boga wzywa nas, abyśmy się przebili przez ten fundamentalny brak znaczenia naszego życia, godząc się jednocześnie i przyznając, że jesteśmy absolutnie pozbawieni znaczenia - po to, aby odnaleźć własny sens w Nim. Ale to znaczenie nie jest czymś, co możemy zdobyć i posiąść. To jest i zawsze pozostaje darem.
O tej ostatecznej konfrontacji z faktem braku własnego znaczenia pisze Merton także na kartach Modlitwy kontemplacyjnej: "Mnich [...] doświadcza w sobie pustki, braku autentyczności, poszukiwania wierności, zagubienia współczesnego człowieka. Doświadcza jednak tego wszystkiego w zupełnie inny, głębszy sposób, aniżeli zwykły człowiek żyjący pośród współczesnego świata, do którego ta niepokojąca świadomość siebie przychodzi raczej jako doświadczenie nudy i duchowej dezorientacji. Mnich staje wobec własnego człowieczeństwa i człowieczeństwa tego świata w najgłębszym i najbardziej centralnym punkcie, gdzie pustka zdaje się przechodzić w czarną rozpacz. Mnich uświadamia sobie tę poważną możliwość i odrzuca ją [,..] Możliwość absolutnej rozpaczy przemienia się w doskonałą nadzieję poprzez czystą i pokorną prośbę modlitwy monastycznej. Mnich staje twarzą w twarz z najgorszym, a odkrywa w nim nadzieję tego, co najlepsze. Z ciemności przychodzi światło.

Ze śmierci - życie

Gdzie indziej napisze krótko: umieramy na pewnym poziomie naszego istnienia, by na innym, bardziej duchowym poziomie, odnaleźć życie i wolność (Modlitwa kontemplacyjna). Jeśli przez oderwanie się od świata i czystość serca raz dotrze się do wewnętrznej tajemnicy podstaw naszych normalnych doznań, zdobywa się wolność, której nikt nie jest w stanie naruszyć, której nikt nie potrafi zmienić (Dziennik azjatycki).
Merton głęboko był przekonany, że ten rodzaj wolności i transcendencji jest czymś możliwym do osiągnięcia i koniecznym dla prawdziwego zjednoczenia świata.

Podstawę własnej tożsamości odnaleźć można tylko w prawdzie samego Boga, ponieważ każdy jest słowem (sensem) wypowiedzianym przez Boga. Prawdziwa tożsamość ukryta jest w Bożym wezwaniu skierowanym do wolności człowieka i odpowiedzi, jaką człowiek kieruje do Boga. Każdy jest bowiem wezwany do tworzenia siebie od wewnątrz, wraz z Nim, z Jego łaską, jako sensu odzwierciedlającego Jego prawdę. To współtworzenie dokonuje się w zupełnie nowej poznawczo sferze.

Jednoczące poznanie Boga

w miłości nie jest poznaniem przedmiotu przez przedmiot, lecz jest całkowicie odmiennym, transcendentnym rodzajem poznania, w którym "ja" zostaje w pewien sposób oczyszczone i pozornie zniszczone, dopóki - sprowadzone do pustki - nie będzie już więcej znało siebie oddzielonego od Boga (Modlitwa kontemplacyjna, s. 70).

W świetle samoświadomości Mertona jako mnicha, odsłoniętej powyżej na podstawie ostatnich jego tekstów, tragiczny wypadek z dnia 10 grudnia 1968 roku interpretować można jako najważniejszy, choć niezaplanowany, krok w kierunku własnej tożsamości.

Wadliwy wentylator w jego pokoju w Bangkoku stał się instrumentem wielkiego finału. Odtąd Merton nie będzie już więcej znał siebie oddzielonego od Boga.

1 2 3 4 5
 

 

KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl