|
Ze
światem na ty
Jednak na Zachodzie Merton zaistniał w świadomości
społecznej nie tylko dzięki (wyżej wymienionym) publikacjom z dziedziny
duchowości chrześcijańskiej. Zabierał on głos także na temat konfliktów
społecznych, popierał Martina Lutera Kinga, komentował życie artystyczne
i intelektualne świata. Ostatnia dekada życia Mnicha z Gethsemani (zmarł
w grudniu 1968 roku) przypada na czas zachodniej kontrkultury. Jest to okres,
kiedy powstaje ruch hippisowski, w Paryżu wybucha powstanie studenckie,
w Stanach Zjednoczonych protestuje się masowo przeciwko wojnie w Wietnamie.
Mimo swego klasztornego odosobnienia Merton uczestniczył we wszystkich tych
wydarzeniach poprzez obserwację sceny społeczno-politycznej i komentowanie
na bieżąco tego co działo się na świecie.
 |
 |
| Zakonne
imię Ludwik dano Mertonowi wiosną 1942 r. w momencie przyjęcia
do nowicjatu |
|
|
Również duchowość
Mnicha z Gethsemani w ostatniej dekadzie życia uległa pewnemu przeobrażeniu,
pogłębiła się. Merton chciał żyć w jeszcze większej samotności, a jego
"oddechem" było pragnienie intensywniejszego kontemplacyjnego
doświadczenia żywego Boga. Mnich z Gethsemani poświęcił znacznie więcej
uwagi i refleksji zagadnieniu świadomości człowieka.
O. Ludwik doszedł do przekonania, że należy odrzucić swoje zewnętrzne,
przypadkowe, empiryczne "ja" - ponieważ jest ono podstawą naszej
iluzji i oddalenia od samego siebie, czyli od naszego prawdziwego "Ja".
Ten proces polegać ma na utracie wszystkiego, co jest skupione na iluzorycznym
"ja" - w zamian za co odnajduje się głębokie i prawdziwe "Ja",
które jest obrazem Boga w każdym człowieku. W taki sposób Bóg wypełnia
pustkę, która powstała w wyniku samoogołocenia się człowieka - i wtedy
następuje zjednoczenie człowieka z Bogiem. Zatracamy się więc po to, by
przestało istnieć nasze powierzchowne "ja", i by odnaleźć nasze
prawdziwe "Ja", które jest w Bogu.
Thomas Merton stał się dla współczesnego świata jednym z najważniejszych
nauczycieli duchowych, zachodnim guru, wprowadzającym w tajemnice życia
kontemplacyjnego i pociągającym setki, jeśli nie tysiące ludzi w Ameryce
i Europie na drogi modlitwy wewnętrznej.
Rzadko kiedy jednak, myśląc o Mertonie, o swoistym fenomenie szerokiego
wpływu jego myśli i jej znaczeniu dla kultury modlitwy w naszych czasach,
zdajemy sobie sprawę, iż oddziaływanie tego zamkniętego w klasztornej
klauzurze trapistów mnicha dokonywało się w głównej mierze poprzez przekaz
pisany. Nigdy też, bądź prawie nigdy, wyjąwszy wczesne prace podejmowane
na polecenie przełożonych, nie operuje Merton dewocyjnym slangiem czy
słodkawym pobożnym szczebiotem; słowo jest u niego jak najdalsze od kościelnej
nowomowy, namaszczonej, łatwej i moralizującej. Nie ma u niego żadnego
śladu pretensjonalnej "barokowości", skrywającej jakże często
za wielością słów intelektualną jałowość i duchową miałkość. Pisarstwo
autora Nowego posiewu kontemplacji emanuje stylistyczną czystością, jest
przejrzyste, poetyckie i soczyste. Znamienna wydaje się dla Mertonowych
wypowiedzi umiejętność mówienia prostym, "codziennym", zwyczajnym
językiem o sprawach ducha. Stanowi to zarazem pewien dowód na ich pełne
wkomponowanie w całokształt życiowego doświadczenia autora Siedmiopiętrowej
góry.
 |
|
|
|