|
Droga ze świata
do klasztoru Powyższy tytuł jest parafrazą tytułu autobiografii,
którą wydał Merton w 1948 roku. Siedmiopiętrowa góra - bo o tym dziele
mowa - czasem przyrównywana jest do sławnych Wyznań Świętego Augustyna.
Tak jak Augustyn dał wspaniałe świadectwo, kreśląc nieprostą drogę, która
przywiodła go na urząd biskupa Hippony, tak i Merton w ujmujący sposób
opisał swoje dzieje, których finałem stał się wybór monastycznego życia
w klasztorze trapistów. Ta autobiograficzna książka stanowi najważniejsze
źródło dotyczące pierwszego okresu życiowych poszukiwań Mertona.
Jeszcze więcej fantastycznych pomysłów zawierał Dziennik mojej ucieczki od nazistów napisany w 1941 roku, a wydany ostatecznie pod nazwą "Mój spór z Gestapo" bardzo późno, bo dopiero w roku 1969. W nim łączy Merton swoją własną przeszłość z sytuacją świata nękanego żądłem wojny. Różnie autor oceniał ten zapis - jak mówi - swojej sardonicznej refleksji nad światem, ale w końcu po latach zdecydował się na jej publikację. Można wspomnieć o jeszcze jednej pozycji zawierającej wyraźny wątek autobiograficzny. Chodzi o powieść: The Man on the Sycamore Tree, którą Merton prawdopodobnie zniszczył przed wstąpieniem do zakonu. Powróćmy jednak do Siedmiopiętrowej góry, bo ona w tym miejscu jest dla nas najważniejsza. Szukając nazwy dla tego dzieła, Idąc za tym skojarzeniem, pierwszy, opisany w
autobiografii, okres życia Mertona, można interpretować jako drogę przez
kolejne piętra oczyszczenia. Ta interpretacja stawia przed nami od razu
problem tożsamości autora Siedmiopiętrowej góry, przedmiotem oczyszczania
miało być bowiem jego własne "ja". W autobiografii czytamy:
"Byłem uzbrojony i zamknięty w moim wypaczonym i zaślepionym `ja`
siedmioma warstwami nieprzenikliwości, siedmioma grzechami głównymi, które
jedynie płomienie czyśćca, albo Bożej miłości mogły przepalić". Akcja przesuwa się tu, jeśli można tak powiedzieć, ze sfery życia naturalnego do sfery nadprzyrodzonej. W świadomości Mertona najwyraźniej istniała wówczas dychotomia: świat - klasztor. "Świat" zbyt łatwo identyfikował z życiem naturalnym; "klasztor", traktowany z kolei jako miejsce "nie w świecie", oznaczał dla niego locum nadprzyrodzoności. Szlak Siedmiopiętrowej góry biegnie więc ze "świata" do "klasztoru". Dodać trzeba jeszcze, że Merton, pisząc autobiografię
miał wyborną możliwość zachowania zdrowego dystansu w stosunku do "świata",
ale jako trapista-nowicjusz nie był jeszcze w stanie patrzeć z odpowiedniej
perspektywy na rzeczywistość klasztorną.
W takich więc okolicznościach zarysowuje się podstawowy
problem Siedmiopiętrowej góry. Jest nim kwestia skrajnego egoizmu, który
stopniowo znajduje rozwiązanie na płaszczyźnie religijnej, w oczyszczającym
odkrywaniu "Ty" samego Boga. Odpowiedź Mertona, jaka zrodzi
się z tego rozpoznania, ostatecznie przybierze kształt życiowej decyzji
o zostaniu trapistą. Nim jednak trafił do opactwa Gethsemani, przebył
długą i krętą drogę. W dzienniku "Znak jonasza" napisze: Przez
trzydzieści sześć lat żyłem bez żadnej narodowości". Po śmierci ojca, którego zdolności wychowawcze później oceni bardzo wysoko, łatwo stał się Tom młodym i wielkim buntownikiem. Napisze: "Wyciągnąłem wniosek, że jestem już teraz zwolniony od wszelkiego autorytetu i nie potrzebuję słuchać niczyjej rady, gdyż bywa ona zawsze tylko pokrywką hipokryzji albo słabości, pospolitości albo strachu [...] byłem najmocniej przekonany, że [...] tylko ja [...] znam naprawdę życie. Zwolniony od wszelkiego autorytetu i nie słuchający
żadnych rad, przez kolejne lata fortyfikuje Merton własny egoizm. Staje
się hedonistą żyjącym bez jakiejkolwiek refleksji moralnej. Kulminacja
tego sposobu życia przypada na rok spędzony w Cambridge, rok ukrywający
najbardziej skandaliczne wydarzenia z jego życia. Później wspomni: "Dziś
jeszcze, po niemałej liczbie lat, czuję jego gorycz".
|
|||||||||||||||||||||||||
|
||||||||||||||||||||||||||