strona główna
Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





Droga ze świata do klasztoru
Szlakiem siedmiopiętrowej góry

Powyższy tytuł jest parafrazą tytułu autobiografii, którą wydał Merton w 1948 roku. Siedmiopiętrowa góra - bo o tym dziele mowa - czasem przyrównywana jest do sławnych Wyznań Świętego Augustyna. Tak jak Augustyn dał wspaniałe świadectwo, kreśląc nieprostą drogę, która przywiodła go na urząd biskupa Hippony, tak i Merton w ujmujący sposób opisał swoje dzieje, których finałem stał się wybór monastycznego życia w klasztorze trapistów. Ta autobiograficzna książka stanowi najważniejsze źródło dotyczące pierwszego okresu życiowych poszukiwań Mertona.


Przez trzydzieści sześć lat żyłem bez żadnej narodowości.
Pomysł napisania autobiografii zrodził się u niego w czasie odbywania zakonnego nowicjatu. Miał już wtedy za sobą próbę napisania powieści o charakterze autobiograficznym. Ukończona latem 1939 roku nosiła tytuł Labirynt i nigdy nie została wydrukowana. Opisywała niejedno z tego, co później znalazło się w Siedmiopiętrowej górze. W prawdziwą historię Mertona wplecionych było przy tym wiele różnych, zmyślonych postaci.

Jeszcze więcej fantastycznych pomysłów zawierał Dziennik mojej ucieczki od nazistów napisany w 1941 roku, a wydany ostatecznie pod nazwą "Mój spór z Gestapo" bardzo późno, bo dopiero w roku 1969. W nim łączy Merton swoją własną przeszłość z sytuacją świata nękanego żądłem wojny. Różnie autor oceniał ten zapis - jak mówi - swojej sardonicznej refleksji nad światem, ale w końcu po latach zdecydował się na jej publikację.

Można wspomnieć o jeszcze jednej pozycji zawierającej wyraźny wątek autobiograficzny. Chodzi o powieść: The Man on the Sycamore Tree, którą Merton prawdopodobnie zniszczył przed wstąpieniem do zakonu. Powróćmy jednak do Siedmiopiętrowej góry, bo ona w tym miejscu jest dla nas najważniejsza.

Szukając nazwy dla tego dzieła,

młody trapista cofnął się pamięcią do czasu swoich studiów, kiedy to w Cambridge pod okiem profesora Bullougha oddawał się spokojnej i systematycznej lekturze Boskiej komedii. Właśnie dantejski obraz siedmiopiętrowej góry czyśćca przyjął jako figurę dobrze wyrażającą istotę życia, jakie wiódł przed wstąpieniem do zakonu.

Idąc za tym skojarzeniem, pierwszy, opisany w autobiografii, okres życia Mertona, można interpretować jako drogę przez kolejne piętra oczyszczenia. Ta interpretacja stawia przed nami od razu problem tożsamości autora Siedmiopiętrowej góry, przedmiotem oczyszczania miało być bowiem jego własne "ja". W autobiografii czytamy: "Byłem uzbrojony i zamknięty w moim wypaczonym i zaślepionym `ja` siedmioma warstwami nieprzenikliwości, siedmioma grzechami głównymi, które jedynie płomienie czyśćca, albo Bożej miłości mogły przepalić".

Powyższe zdanie doskonale określa problem pierwszej fazy dramatu tożsamości Thomasa Mertona.

Czytając karty Siedmiopiętrowej góry należy pamiętać jednak o perspektywie, z jakiej autor przyglądał się wówczas swoim losom. Mamy przed sobą obraz, który wyszedł spod ręki młodego mnicha. Nietrudno tu zauważyć pewnej tendencji do przesadnego określania i oddzielania od siebie dwóch porządków: naturalnego i nadprzyrodzonego. Tak Merton wtedy myślał i w kontekście takiej właśnie polaryzacji

rozpatrywał swoją przeszłość

Akcja przesuwa się tu, jeśli można tak powiedzieć, ze sfery życia naturalnego do sfery nadprzyrodzonej. W świadomości Mertona najwyraźniej istniała wówczas dychotomia: świat - klasztor. "Świat" zbyt łatwo identyfikował z życiem naturalnym; "klasztor", traktowany z kolei jako miejsce "nie w świecie", oznaczał dla niego locum nadprzyrodzoności. Szlak Siedmiopiętrowej góry biegnie więc ze "świata" do "klasztoru".

Dodać trzeba jeszcze, że Merton, pisząc autobiografię miał wyborną możliwość zachowania zdrowego dystansu w stosunku do "świata", ale jako trapista-nowicjusz nie był jeszcze w stanie patrzeć z odpowiedniej perspektywy na rzeczywistość klasztorną.

fot. Dariusz Poborski
 
Tu na zewnątrz, w tym świecie wszystko było błahe i trochę szalone. Znalazłem tylko jedno miejsce gdzie panował prawdziwy ład.

W takich więc okolicznościach zarysowuje się podstawowy problem Siedmiopiętrowej góry. Jest nim kwestia skrajnego egoizmu, który stopniowo znajduje rozwiązanie na płaszczyźnie religijnej, w oczyszczającym odkrywaniu "Ty" samego Boga. Odpowiedź Mertona, jaka zrodzi się z tego rozpoznania, ostatecznie przybierze kształt życiowej decyzji o zostaniu trapistą.

Rozwiązanie, jakie prezentuje Siedmiopiętrowa góra, okazało się jednak niewystarczające na dłuższy czas. Problem "ja" w ciągu kolejnych lat życia spędzanego już za murami klasztoru zacznie się objawiać na coraz głębszych płaszczyznach jako sprawa zupełnie nie rozwiązana. Niemniej na tym pierwszym etapie dramatu tożsamości rozgrywanego przez Mertona wstąpienie do zakonu należy traktować jako pierwsze, ważne i przez jakiś czas skuteczne, jego posunięcie w walce

o prawdę o samym sobie

Nim jednak trafił do opactwa Gethsemani, przebył długą i krętą drogę. W dzienniku "Znak jonasza" napisze: Przez trzydzieści sześć lat żyłem bez żadnej narodowości".

Rzeczywiście, los prowadził go w tym czasie przez trzy kraje: Francję, Stany Zjednoczone i Anglię. Trzeba by otworzyć całą listę miast, w których (nie licząc podróży i pobytów wakacyjnych) młody Merton przebywa
ł.

Po śmierci ojca, którego zdolności wychowawcze później oceni bardzo wysoko, łatwo stał się Tom młodym i wielkim buntownikiem. Napisze: "Wyciągnąłem wniosek, że jestem już teraz zwolniony od wszelkiego autorytetu i nie potrzebuję słuchać niczyjej rady, gdyż bywa ona zawsze tylko pokrywką hipokryzji albo słabości, pospolitości albo strachu [...] byłem najmocniej przekonany, że [...] tylko ja [...] znam naprawdę życie.

Zwolniony od wszelkiego autorytetu i nie słuchający żadnych rad, przez kolejne lata fortyfikuje Merton własny egoizm. Staje się hedonistą żyjącym bez jakiejkolwiek refleksji moralnej. Kulminacja tego sposobu życia przypada na rok spędzony w Cambridge, rok ukrywający najbardziej skandaliczne wydarzenia z jego życia. Później wspomni: "Dziś jeszcze, po niemałej liczbie lat, czuję jego gorycz".

 
1 2 3

 

KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl