strona główna
Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





Jestem człowiekiem XIV wieku

Satori - oświecenie, przebudzenie, przebłysk ostatecznego zrozumienia istoty rzeczy. W buddyzmie zen jest to synonim oświecenia, jakiego doświadczał Budda i stał się "przebudzonym" z niewiedzy.

Sunyata - pustka. Glówna filozoficzna idea buddyzmu, głosząca że żadnej z rzeczy tego świata nie przysługuje absolutny, autonomiczny byt. Istnieją one tylko względnie, jako elementy płynącego nieustannie potoku zdarzeń.
 
 
Spośród wielu religii Wschodu buddyzm dostarczył Trapiście specyficzny "język", w którym mógł on wyrazić własne, duchowe doświadczenia. Kiedy Merton dojrzał do pełni wiary, kiedy już głęboko uczestniczył w doświadczeniu Krzyża Chrystusowego, tradycyjne formuły przestały wyrażać intensywność jego chrześcijańskich przeżyć. Pewne pojęcia buddyjskie, na przykład "satori" czy "sunyata", pomogły mu wyrazić jego coraz bardziej mistyczne rozumienie natury rzeczywistości i Boga. W dyskusjach z Dalaj Lamą na temat kontemplacji i sunyaty Trapista potwierdził swą potrzebę medytacji wolnej od pojęciowania, czyli od rozumowego przedstawiania sobie obrazu Boga.

W liście skierowanym w lutym

1966 roku do Abdula Aziza Merton zawarł najbardziej rozwinięty opis swej osobistej praktyki medytacji, w którym posłużył się specyficzną terminologią duchowości wschodniej. Mnich z Gethsemani zwierzył się swemu przyjacielowi, że jego modlitwa polega na całkowitej "uważności" ["mindfulness"] i "trwaniu" przed Bogiem, bez wyobrażania sobie czegokolwiek czy tworzenia w umyśle jakiegokolwiek obrazu Boga - ponieważ byłoby to rodzajem idolatrii. Trapista nazywa swą modlitwę "rodzajem pochwały wytryskującej na zewnątrz ze środka Nicości [Nothing] i Ciszy [Silence]". Doskonałe zjednoczenie człowieka z Bogiem Merton nazywał "iluminacją mądrości". Zdobyć tę mądrość [sapientia, sophia], którą wyrażał także terminem buddyjskim "prajna", oznaczało dla niego wniknąć w głąb rzeczywistości i pojąć sens własnego istnienia. Trapista posługiwał się niekiedy terminem "awidya", wyrażającym niewłaściwą relację człowieka do świata i rzeczy, polegającą na fałszowaniu rzeczywistości i zużywaniu wielkich ilości energii, aby uzasadnić ów fałszywy pogląd człowieka na świat i swoje w nim miejsce. "Awidya" była dla Mertona pojęciem zbliżonym do chrześcijańskiego wyrażenia "grzech pierworodny". Mnich z Gethsemani w swych szczegółowych poglądach używał innych jeszcze terminów buddyjskich, które próbował stosować do opisu swych przeżyć religijnych.

Buddyzm i hinduizm zaproponowały Mertonowi w jego duchowej wędrówce pewne techniki stosowane podczas modlitwy i medytacji. Starożytne źródła buddyjskiej psychologii religii oraz trafność wielu jej spostrzeżeń i obserwacji skłoniły Trapistę do akomodowania niektórych wschodnich ćwiczeń. Monica Furlong twierdzi, że w ciągu dnia Merton wymagał od siebie, oprócz modlitwy, medytacji i duchowej lektury, przeprowadzenie ponadto "pewnej ilości ćwiczeń jogi i eksperymentów zen". Nie wiadomo jednak dokładnie jakie ćwiczenia Trapista stosował, ponieważ nigdy nie pisał on, ani nie mówił o tym otwarcie.


Jedną z nielicznych wzmianek o stosowaniu wschodnich technik podczas modlitwy zamieścił Merton w Domysłach współwinnego widza. Opowiada w niej o swej obecności na pewnej bardzo nudnej konferencji teologicznej. By nie marnować czasu - pisze Merton - usiadłem zachowując prostą postawę i zacząłem oddychać według systemu jogi. Pięć czy sześć razy pranayama. Kilka solidnych oddechów. Potem skoncentrowałem się na strumieniu powietrza, który wchodził w moje nozdrza i wędrowałem za nim wgłąb płuc tam i z powrotem. Dzięki temu czas upłynął

dość bezboleśnie...



Obszerne wyjaśnienie na czym polega "modlitwa Jezusowa" podaje G. A. MALONEY, Modlitwa serca, pisze o niej również T. MERTON, Modlitwa kontemplacyjna,
Modlenie się w rytm własnego oddechu jest techniką stosowaną w tzw. "modlitwie Jezusowej", bardziej znanej w chrześcijaństwie wschodnim.

Zachowała się nawet jedna z zarejestrowanych na taśmie konferencji Mertona, dająca dość szczegółowe wyjaśnienie "modlitwy Jezusowej". O. Ludwik podkreślił w niej, że mówi o tej technice, opierając się na własnym doświadczeniu. Jak zauważa Michael Mott - najbardziej wyraźną wzmiankę o wykorzystaniu technik buddyzmu w osobistej modlitwie uczynił Merton wobec Johna Balfoura, czekając na samolot w listopadzie 1968 roku w indyjskim porcie lotniczym Bagdora. Mnich z Gethsemani powtórzył wtedy kilkakrotnie, jak bardzo buddyjskie techniki medytacyjne przyczyniły się do wzmocnienia jego chrześcijańskich praktyk.

Życie religijne Mnicha z Gethsemani oprócz akomodacji swoistej nomenklatury buddyjskiej i pewnych orientalnych technik medytacyjnych, inspirowane było także samotnością, tak bardzo charakterystyczną również dla życia mistrzów Wschodu. Trapista pojmował samotność jako "drogę do siebie, drogę do Boga", a we wstępie do wyboru apoftegmatów Ojców Pustyni Merton napisał, że mnisi chrześcijańscy mieli wiele wspólnego z indyjskimi joginami oraz buddyjskimi mnichami zen z Chin i Japonii, kiedy udawali się na samotnię, by tam odnaleźć swoją własną, prawdziwą naturę. Również Merton kroczył tą starożytną drogą samotności, która do tego stopnia rozbudziła w nim potrzebę jeszcze większej ciszy i medytacji, że kiedy udawał się do Azji, poleciał najpierw do New Mexico, na Alasce, a później przebywał na wybrzeżu kalifornijskim, gdzie szukał dogodnego miejsca do założenia pustelni. Trapista miał świadomość, że jest jednym z tych ludzi, którzy zawsze byli obecni we wszystkich wiekach czy kulturach, i zdecydowali się "patrzeć na życie z punktu widzenia samotności i odosobnienia".

1 2 3

 



KONTAKT
: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl