|
Historia poznawania przez Mertona religii Wschodu
Budowniczy pomostów
Systematyczne i wyczerpujące podanie historii poznawania
przez Mertona religii Wschodu nie jest możliwe do przeprowadzenia. Trapista
nie pisał zbyt wiele o chronologii odkrywania przez siebie Orientu, stąd
również jego biografowie nie podają zadowalającej faktografii w tej dziedzinie.
Dlatego przedstawione pewne wydarzenia z życia Mnicha z Gethsemani są
tylko wybiórczą rejestracją faktów świadczących o tej jego poznawczej
pasji.
Intensywne studia Mnicha z Gethsemani nad religiami
Wschodu, a szczególnie nad buddyzmem, zostały zwieńczone podróżą do kilku
krajów Azji, w czasie której mógł on skonfrontować z buddyjskimi mistrzami
swoje orientalne intuicje.
Jak pisze Daniel J. O'Hanlon - Merton rozpoczął swą wędrówkę ku Orientowi
na początku roku 1933, kiedy to jeszcze jako student Cambridge zainteresował
się literaturą na temat duchowości buddyjskiej. W listopadzie 1937 roku
jego przyjaciel z Columbia University, Robert Lax, zachęcił go do przeczytania
książki Aldousa Huxleya Ends and Means. Huxley opisywał w niej mistycyzm
chrześcijański i orientalny, zdecydowanie lepiej orientując się jednak
w tym drugim. Nie wiadomo, ile Merton z tej książki zrozumiał, ale - jak
sam pisał - "najważniejszym następstwem poznania dzieła Huxleya stało
się jednak dla mnie przeszukanie całej biblioteki uniwersyteckiej z dziełami
o mistycyzmie Wschodu". Długie godziny spędził zwłaszcza nad tomami
przedziwnych tekstów wschodnich według przekładu jezuity, O. Wiegera,
a lektura ta dała mu na wiele lat błędne przekonanie o niektórych koncepcjach
buddyjskich.
 |
 |
| |
| Merton często pisał
o Gandhim i cytował jego słowa, zwłaszcza w Domysłach współwinnego
widza. Ostatnio wydano niektóre wstrzymane przez cenzurę fragmenty
tej książki, w których Merton kilkakrotnie odwołuje się do myśli
Gandhiego. |
|
W czerwcu 1938
roku Merton poznał Brahmachariego, hinduskiego mnicha, który po przybyciu
do Stanów Zjednoczonych uzyskał stopień doktora filozofii na Uniwersytecie
w Chicago. Wkrótce zostali oni przyjaciółmi. Merton prosił Hindusa, by
ten wprowadził go w tajniki duchowości Orientu, na co odpowiedzią była
zachęta, by najpierw poznał duchową tradycję Zachodu. Brahmachari wskazał
Mertonowi dwa dzieła: Wyznania św. Augustyna i Naśladowanie Chrystusa.
Wiele lat później, kiedy Merton był już zakonnikiem w klasztorze Gethsemani,
napisał autoironicznie: "Chcąc dowiedzieć się czegoś o mistycyzmie
zwróciłem się spontanicznie ku Wschodowi, jak gdyby w tej dziedzinie nie
było nic, albo mało, w tradycji chrześcijańskiej". Znajomość z Brahmacharim
wzmocniła jego zainteresownie hinduizmem. Chociaż Merton nigdy nie spotkał
Gandiego, to jednak zawsze go szanował i popierał. Już w latach studenckich
przyjął on, jako własną dewizę życiową, podstawową zasadę nauczania Bhagavadgity
(świętej księgi hinduizmu), że trzeba poświęcić się całkowicie temu, co
się robi, lecz bez przywiązywania się do wyników tej pracy.
Jednak podczas pobytu w nowojorskim Uniwersytecie Columbia, młody Thomas
utrzymywał, że zdecydowanie interesuje się religiami Wschodu, a nie Kościołem
katolickim. Kiedy latem 1938 roku przeczytał on Naśladowanie Chrystusa,
zaczął się nawet modlić, ale jak sam wyznał, wciąż jeszcze nie był na
mszy świętej. Jak wiemy z przedstawionej powyżej biografii Mertona - w
tym samym roku 1938 miało miejsce jego nawrócenie i zmiana wyznania z
protestanckiego na katolickie.
Po wstąpieniu w roku 1941 do zakonu trapistów, zainteresowanie Mertona
religiami Wschodu osłabło. Był to okres poszukiwania tożsamości chrześcijańskiej,
umacniania wiary i poznawania zachodnich tradycji monastycznych. Jego
entuzjazm dla Orientu rozpalił się na nowo w 1949 roku (również w tym
roku przyjął święcenia kapłańskie), kiedy to w jego klasztorze w Gethsemani
pojawił się pewien postulant (kandydat do zakonu), który niegdyś praktykował
w klasztorze zen.
W maju 1950 roku
jak pisze Michael Mott, widziano go "czytającego orientalne materiały
w starej szopie w ogrodzie". W Domysłach współwinnego widza Merton
entuzjastycznie opisuje pobyt na początku lat 60-tych w Gethsemani pewnego
studenta tybetańskiego, który opowiadał mu wiele o buddyzmie, o konieczności
przeczytania pism buddyjskiego mistrza Mila Repy. Tybetańczyk zachwycał
się także tym, że Dalaj Lama, przebywający na wygnaniu w Indiach, zapoznaje
swych mnichów z religią i kulturą Zachodu.
Z powodu niewielu systematycznych informacji w literaturze na temat poznawania
przez Mertona religii Wschodu, odnotujmy jeszcze kilka ciekawszych faktów.
W liście z 12 lutego 1959 roku pisał Merton do Czesława Miłosza: "Japonia
jest następną moją obsesją. Nie Rashomon - na razie! Tylko zen".
A kilka miesięcy później w liście adresowanym do Polaka Merton dodawał:
"Kończę następną książkę: "The Inner Experience" - jest
to szersze i głębsze spojrzenie na tę samą rzecz - kontemplację, z silniejszym
nawiązaniem do idei wschodnich. Tylko to się dla mnie liczy".
| |
|
 |
|