Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





Historia poznawania przez Mertona religii Wschodu
Budowniczy pomostów

Systematyczne i wyczerpujące podanie historii poznawania przez Mertona religii Wschodu nie jest możliwe do przeprowadzenia. Trapista nie pisał zbyt wiele o chronologii odkrywania przez siebie Orientu, stąd również jego biografowie nie podają zadowalającej faktografii w tej dziedzinie. Dlatego przedstawione pewne wydarzenia z życia Mnicha z Gethsemani są tylko wybiórczą rejestracją faktów świadczących o tej jego poznawczej pasji.


Intensywne studia Mnicha z Gethsemani nad religiami Wschodu, a szczególnie nad buddyzmem, zostały zwieńczone podróżą do kilku krajów Azji, w czasie której mógł on skonfrontować z buddyjskimi mistrzami swoje orientalne intuicje.

Jak pisze Daniel J. O'Hanlon - Merton rozpoczął swą wędrówkę ku Orientowi na początku roku 1933, kiedy to jeszcze jako student Cambridge zainteresował się literaturą na temat duchowości buddyjskiej. W listopadzie 1937 roku jego przyjaciel z Columbia University, Robert Lax, zachęcił go do przeczytania książki Aldousa Huxleya Ends and Means. Huxley opisywał w niej mistycyzm chrześcijański i orientalny, zdecydowanie lepiej orientując się jednak w tym drugim. Nie wiadomo, ile Merton z tej książki zrozumiał, ale - jak sam pisał - "najważniejszym następstwem poznania dzieła Huxleya stało się jednak dla mnie przeszukanie całej biblioteki uniwersyteckiej z dziełami o mistycyzmie Wschodu". Długie godziny spędził zwłaszcza nad tomami przedziwnych tekstów wschodnich według przekładu jezuity, O. Wiegera, a lektura ta dała mu na wiele lat błędne przekonanie o niektórych koncepcjach buddyjskich.

 
Merton często pisał o Gandhim i cytował jego słowa, zwłaszcza w Domysłach współwinnego widza. Ostatnio wydano niektóre wstrzymane przez cenzurę fragmenty tej książki, w których Merton kilkakrotnie odwołuje się do myśli Gandhiego.

W czerwcu 1938

roku Merton poznał Brahmachariego, hinduskiego mnicha, który po przybyciu do Stanów Zjednoczonych uzyskał stopień doktora filozofii na Uniwersytecie w Chicago. Wkrótce zostali oni przyjaciółmi. Merton prosił Hindusa, by ten wprowadził go w tajniki duchowości Orientu, na co odpowiedzią była zachęta, by najpierw poznał duchową tradycję Zachodu. Brahmachari wskazał Mertonowi dwa dzieła: Wyznania św. Augustyna i Naśladowanie Chrystusa. Wiele lat później, kiedy Merton był już zakonnikiem w klasztorze Gethsemani, napisał autoironicznie: "Chcąc dowiedzieć się czegoś o mistycyzmie zwróciłem się spontanicznie ku Wschodowi, jak gdyby w tej dziedzinie nie było nic, albo mało, w tradycji chrześcijańskiej". Znajomość z Brahmacharim wzmocniła jego zainteresownie hinduizmem. Chociaż Merton nigdy nie spotkał Gandiego, to jednak zawsze go szanował i popierał. Już w latach studenckich przyjął on, jako własną dewizę życiową, podstawową zasadę nauczania Bhagavadgity (świętej księgi hinduizmu), że trzeba poświęcić się całkowicie temu, co się robi, lecz bez przywiązywania się do wyników tej pracy.

Jednak podczas pobytu w nowojorskim Uniwersytecie Columbia, młody Thomas utrzymywał, że zdecydowanie interesuje się religiami Wschodu, a nie Kościołem katolickim. Kiedy latem 1938 roku przeczytał on Naśladowanie Chrystusa, zaczął się nawet modlić, ale jak sam wyznał, wciąż jeszcze nie był na mszy świętej. Jak wiemy z przedstawionej powyżej biografii Mertona - w tym samym roku 1938 miało miejsce jego nawrócenie i zmiana wyznania z protestanckiego na katolickie.

Po wstąpieniu w roku 1941 do zakonu trapistów, zainteresowanie Mertona religiami Wschodu osłabło. Był to okres poszukiwania tożsamości chrześcijańskiej, umacniania wiary i poznawania zachodnich tradycji monastycznych. Jego entuzjazm dla Orientu rozpalił się na nowo w 1949 roku (również w tym roku przyjął święcenia kapłańskie), kiedy to w jego klasztorze w Gethsemani pojawił się pewien postulant (kandydat do zakonu), który niegdyś praktykował w klasztorze zen.

W maju 1950 roku

jak pisze Michael Mott, widziano go "czytającego orientalne materiały w starej szopie w ogrodzie". W Domysłach współwinnego widza Merton entuzjastycznie opisuje pobyt na początku lat 60-tych w Gethsemani pewnego studenta tybetańskiego, który opowiadał mu wiele o buddyzmie, o konieczności przeczytania pism buddyjskiego mistrza Mila Repy. Tybetańczyk zachwycał się także tym, że Dalaj Lama, przebywający na wygnaniu w Indiach, zapoznaje swych mnichów z religią i kulturą Zachodu.

Z powodu niewielu systematycznych informacji w literaturze na temat poznawania przez Mertona religii Wschodu, odnotujmy jeszcze kilka ciekawszych faktów. W liście z 12 lutego 1959 roku pisał Merton do Czesława Miłosza: "Japonia jest następną moją obsesją. Nie Rashomon - na razie! Tylko zen". A kilka miesięcy później w liście adresowanym do Polaka Merton dodawał: "Kończę następną książkę: "The Inner Experience" - jest to szersze i głębsze spojrzenie na tę samą rzecz - kontemplację, z silniejszym nawiązaniem do idei wschodnich. Tylko to się dla mnie liczy".

 
1 2



KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl