strona główna
Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





Jonasz i wieloryb realizmu

fot. Andrzej Hutniczak
 
Samotność nie jest czymś, czego masz oczekiwać w przyszłości. Raczej jest to pogłębienie teraźniejszości i o ile nie szukasz jej w teraźniejszości, nigdy jej nie znajdziesz.

Fakty te zwykle są trudne do zaakceptowania, bo zawsze wyznaczają człowiekowi określone granice. L. Giussani nazywając tę sytuację "czterema ścianami", tak o tym pisze: własne przeznaczenie, rozpoznanie własnego powołania, nasz własny sens życia wyznaczony przez cztery mury, w których się znalazłem, przez cztery mury okoliczności, miejsca i czasu, historii w której się znalazłem [...] On cię postawił: wśród czterech murów, które nawet gdyby były galaktykami wszechświata, pozostałyby zawsze czterema murami, ponieważ określone są przez relację, która jest skończona. Cztery mury przebywania w jednym miejscu bez kruchych i dyskusyjnych hermeneutyk, opartych zawsze na własnych myślach lub na własnej wyobraźni. Nie o wyobraźnię jednak ani o myśl tu chodzi, chodzi o myśl u samych jej korzeni, o zdanie sobie sprawy z rzeczywistości, i chodzi o serce, by kochało, by do niej przylgnęło, i to wszystko.

Przytoczony tekst doskonale koresponduje z omawianym etapem poszukiwań Mertona. W lipcu 1949 roku napisze on: drogą do świętości jest oddać się całkowicie swojej regule i okolicznościom, w których Bóg cię umieścił, i odkryć tajemnicę, którą jest

Jego wola

W kwietniu 1952 powie o Gethsemani: To jest kraj, gdzie zakorzeniłeś mnie w wieczności, o Boże ziemi i nieba. To jest płonąca ziemia obietnic, dom Boży, brama niebios, miejsce pokoju, miejsce milczenia, miejsce walki z aniołem, a kilka miesięcy później doda wyznanie, że z Gethsemani czuje się związany przez tajemnicę krzyża: Pewna tajemnica mądrości Boga nauczyła mnie, że być może ostatecznie należę właśnie do Gethsemani, ponieważ nie pasuję tu i dlatego, że praktycznie wszystkie moje ideały zostały tu unicestwione.

Poddanie się tej tajemnicy było jednym z najważniejszych kroków, które Merton w życiu uczynił, ponieważ:
Jedyną zasadniczą rzeczą jest nie idea czy ideał - ale sam Bóg, którego nie można znaleźć mierząc teraźniejszości przyszłością, czy przeszłością, a tylko pogrążając się w teraźniejszości, jaką jest.

Ta sama zasada rządzi również poszukiwaniem własnej tożsamości. Nie mógł odnaleźć siebie Merton w przeszłości, w samoświadomości zastygającej w kolejnych rozdziałach autobiografii czy dzienników, a później wtórnie "egzystującej" w umysłach ludzi, którzy je czytali; nie mógł siebie odnaleźć również w przyszłości, wyidealizowanej i pełnej pięknych iluzji o sobie jako pustelniku. Jedynym miejscem poszukiwań winna być teraźniejszość przeżywana wespół z Bogiem, w Bogu. W Znaku Jonasza odnajdziemy znamienne słowa: Nic mi nie pozostało, jak żyć w pełni i całkowicie teraźniejszością, modląc się, kiedy się modlę, i pisząc, kiedy piszę [...] nie kłopocząc się o nic, jak tylko o wolę i o chwałę Bożą, odnajdując je jak umiem najlepiej w sakramencie chwili obecnej.

A także: Samotność nie jest czymś, czego masz oczekiwać w przyszłości. Raczej jest to pogłębienie teraźniejszości i o ile nie szukasz jej w teraźniejszości, nigdy jej nie znajdziesz.

Finał ten okupił Merton długimi latami błądzenia. Przeżywał je we "wnętrznościach paradoksu" przypominającego paradoks proroka Jonasza. Powie przy tym: Każdy prorok jest znakiem i świadkiem Chrystusa [...] Nawet nasze pomyłki mają swoją wymowę, większą niż przypuszczamy.

1 2 3 4 5 6 7
 

 

KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl