strona główna
Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





Jonasz i wieloryb realizmu

Kolejnym, najpoważniejszym i najbardziej brzemiennym w skutki, zamachem na owo milczenie był fakt napisania przez niego i opublikowania autobiografii. Przychodząc do klasztoru Merton postanowił przecież zarzucić działalność pisarską. Nie zgadzając się z logiką światowego powodzenia, uznającą, że doskonałość człowieka zależy od myśli i opinii o nim innych ludzi, przeciwstawiając się istotnej pomyłce nie rozróżniania między tym, co w człowieku istnieje realnie, a tym, co istnieje wtórnie w umysłach innych ludzi, Merton nie chciał wiązać się z "miejscami", które nie gwarantowały mu realności. Chciał poprzestać na swoim osobistym i rzeczywistym istnieniu. Pisał: Ludzie są godni czci i podziwu i doskonali proporcjonalnie do stopnia ich zniknięcia w tłumie innych i nie zwracania na siebie uwagi.

Znak opactwa w Gethsemani

Trzeba powiedzieć, iż trafnie oceniał on pewne niebezpieczeństwa dla niego samego, jakie wypływały z uprawianego pisarstwa. Z drugiej strony decyzja przełożonych, podtrzymująca jego talenty pisarskie, choć może umotywowana innymi względami (Merton jakoś rozsławiał opactwo), przyczyniła się do zaistnienia istotnego i owocnego napięcia w dramacie tożsamości Mertona.

Od pisarskiego zdeterminowania nie udało mu się więc uwolnić. W klasztorze najpierw pisze, a nawet publikuje wiersze.

Opat, Dom Frederic nie tylko zezwala na tego rodzaju aktywność, ale wprost zachęca do pisania, a nawet zaczyna przydzielać Mertonowi różne literackie prace. Tak rodzi się postać mnicha-pisarza, którą w pełni anonsuje

Siedmiopiętrowa góra

Jej opublikowanie stało się książkowym wydarzeniem w skali kraju. Pierwsze oprawne w płótno wydanie sprzedano w nakładzie ponad 600.000 egzemplarzy. Od roku 1948 książka stale była dodrukowywana. Co za tym idzie, ten, który chciał zniknąć, stał się sławny, nanosząc na papier swoją życiową drogę, wpisał swój bardzo osobisty obraz w umysły wielu.

Dużym problemem staje się sprawa korespondencji. Na początku 1949 roku napływa około dziesięciu listów dziennie adresowanych do Mertona. Ciężko mu znaleźć czas na ich lekturę, jeszcze trudniej na odpisywanie. Wyjściem z sytuacji będzie wysyłanie kartek z szablonową odpowiedzią.

Jego talent został dostrzeżony i przykryty kloszem uznania i troski przez zakonnych przełożonych. Rozwój monasterów cysterskich w Stanach Zjednoczonych wywołał zapotrzebowanie na literaturę anglojęzyczną o historii i duchowości tego zakonu. Merton, jako trapista z pisarskim zacięciem, był więc bardzo przydatny. Po latach sam bardzo krytycznie odniesie się jednak do tego okresu swej działalności. Oskarży siebie o zwykłą impertynencję, retorykę przesłodzoną pobożnością, niezgrabny tok myśli itp.

Od tych pisarskich poczynań mariaż Mertona-mnicha i Merto-na-pisarza będzie trwał do końca jego życia. To niełatwe skojarzenie będzie powodem wewnętrznych zmagań ciągnących się latami, dopóki wybór: "albo milczeć, albo pisać", nie zostanie paradoksalnie rozwiązany przez zgodę

na jedno i drugie

Wiele fragmentów z wczesnych pism Mertona można traktować jak raporty z pola tej wewnętrznej walki. Na przykład ten: Jestem przykuty do ziemi w niewoli egipskiej, kontraktów, pism, korekt, i wszystkich planów dotyczących książek i artykułów, którymi jestem obarczony.

W innym, pochodzącym już z okresu po sukcesie Siedmiopiętrowej góry, mówi: Złapałem się na myśli: "Jeżeli zrobią z tego film, czy Gary Cooper będzie grał główną rolę? Muszę teraz uważać na tego rodzaju wariacje. Do czego już doszedłem!

I dalej: Byłem znużony i wyczerpany. Za dużo pisałem i dusza moja była tym do głębi obrzydzona. Wstyd mi było, że jestem sławny. Mimo wszystko trapista pozostawił świat za sobą: publiczny sukces nieuchronnie nabiera dla niego charakteru klęski.

1 2 3 4 5 6 7

 

KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl