Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane

Proces Mistrza Eckharta

Cudowny jest świat Boży, ale człowiek go zasłania sobie małą ręką (Baal Schem Tov)

Następstwa skazania

Skazanie Eckharta nie zaraz powstrzymało szerzenie się jego idei. W łonie zakonu dominikańskiego miał on dwóch kontynuatorów: Henryka Suzo i Jana Taulera; lecz jego wpływ sięgał dalej. Przede wszystkim byli "eckhartyści" w Kolonii. Należał do nich Suzo, redaktor manuskryptu z Soest", jak również ci, "którzy go kopiowali, czytali i dopisywali poprawki i uwagi na marginesach"; "autor, który próbował nadać dziełu Eckharta formę edycji z ostatniej ręki" ("Redakcja-CT), wypracowując "ostateczną" postać Opus tripartitum, które pozostawało we fragmentach; autor i kopiści Paradisus animae intelligentis; niemieccy tłumacze Komentarza Mądrości (Anonymi Altenbergensis et Buxheimiensis); autor "Antologii z Bazylei" ułożonej przed rokiem 1386. Autorzy ci wcale nie wydaja się przejmować papieską bullą. Inni, którzy nie byli eckhartystami, jak Jan z Dambach, Jordan z Quedlinburga czy Markard z Lindau ostrożnie posługiwali się eckhartiańskimi źródłami. W końcu niezliczeni sekciarze z heretyckich ruchów doliny Renu karmili swą twórczość literacką ideami mniej lub bardziej wyraźnie wywodzącymi się z kazań eckhartiańskich. Już sama liczba apokryfów i tekstów pseudoeckhartiańskich, kazań czy traktatów, odrzuconych w wydaniu krytycznym przez Quint'a dowodzi, że eckhartyzm, nawet zdeformowany, nawet zradykalizowany, przeżył Eckharta - anonimowy traktat zatytułowany Taka była siostra Katerei, córka, jaką Mistrz Eckhart miał w Strasburgu, jest, wśród wielu innych, przykładem tej literatury, na której duchowe ruchy kobiece, beginek czy nawet braci i sióstr Wolnego Ducha odcisnęły swoje piętno.

Ta żywotność eckhartiańskiego dziedzictwa nie oznacza, że władze zachowywały się biernie. Sankcje zastosowane wobec Eckharta faktycznie pociągnęły za sobą lawinę zarządzeń administracyjnych. Cała hierarchia, "która kierowała prowincją Teutonii i która popierała Mistrza Eckharta" została odwołana. Niepokojono też Suzona. Podporządkowaniem eckhartystów i tych dominikanów, którzy sprzeciwialiby się zarządzeniom wydanym przez papieża, w ramach interdyktu godzącego w Cesarstwo, miał się zająć wikariusz generalny przybyły z Prowincji Tuluzy, Bernard Carrerie.

 
Prawda ma piękne oblicze, ale potargane szaty (niemieckie)

Po wybraniu Francuza, Hugona z Vaucemain na Przełożonego Generalnego Zakonu (1333) polowanie na "eckhartystów" wyraźnie ustało - Suzo mógł podjąć swoją działalność pisarską, a nawet zadedykować samemu Hugonowi Zegar Mądrości. Spowodowane przez te wszystkie wydarzenie rany pozostaną jednak żywe: kilka lat później Jan Tauler, kontestując papieski autorytet pisze, że "nad ludźmi, którzy są całkowicie wyzwoleni i zdani na Boga" i których "niezależnie od wydarzeń nie opuszcza pokój istotowy" "papież nie ma już żadnej władzy" (Kazanie 64, str. 492). Fatalne skażenie autentycznego eckhartyzmu przez idee dysydentów i heretyków z sekty Wolnego Ducha zmuszało w każdym razie dwóch najbardziej autentycznych uczniów Eckharta, Suzona i Taulera, do nieustannego podkreślania swojej odrębności. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech czasów "po-Eckharcie" jest długa polemika zwrócona przez obu autorów przeciwko "fałszywym teoriom" "szaleńców" głoszących (jak "siostra Katerei"), że zostali przemienieni w Boga.

Nominacja Bertholda z Moosburga

Ani Suzo, któremu na kapitule w Trewirze zabroniono nauczania, ani Tauler nie stanęli po Eckharcie na czele Studium Generale w Kolonii. De facto dopiero w roku 1335 pojawił się tam nowy lector primarius: Berthold z Moosburga. "Następca" Eckharta nie miał w sobie nic z eckhartysty - studiował w Oksfordzie w roku 1316, a na scenie niemieckiej pojawił się dopiero w roku 1327, jako lektor klasztoru w Regensbergu. Jego udział był jednak ważny i nieoczekiwany: zdobył się na całościowy komentarz do Elementów Teologii Proklosa, jedyny jaki pozostawiło nam Średniowiecze. Nawrót do najbardziej wojującego neoplatonizmu był szczególnym sposobem rozwiązania kryzysu eckhartiańskiego. Starannie unikając wszelkiej aluzji do Eckharta, Berthold odbudował jednak ducha dominikańskiej myśli niemieckiej wiążąc przerwaną nić historii, która, ponad nawiasem eckhartiańskim, sięgała czasów Alberta Wielkiego, Ulricha ze Strasburga i Dietricha z Freibergu. Chociaż nie wywarł na Taulera wpływu, jaki wywarł na niego Eckhart, pozyskał go jednak dla swojej calościowej wizji: właśnie dzięki Bertholdowi, Tauler zapozna się z Proklosem i na bazie jego neoplatonizmu przyzna Proklosowi miejsce, którego Eckhart mu nie przyznał. W pełni głosząc prawdziwą teologię "platońską" wbrew "metafizyce" arystotelesowskiej, w pełni przekazując Taulerowi doktrynę "Jednego" i "sekretnej głębi duszy", która pozwoliła mu podkreślić neoplatońskie elementy eckhartiańskiej duchowości, Berthold nie angażował się jednak w kazalnictwo w języku ludowym.

Mimo swego powinowactwa do spekulacji Eckharta i Taulera nie kontynuował jego nauczania - rozwijania duchowości świeckiej. Chociaż walczył zarówno z tomistami, których wpływ w Niemczech narastał, jak i eckhartystami, przez działalność, która w swej orientacji, była zarazem działalnością Lesemeistera, jak i Lebemeistrera, nie zdołał się jednak wysunąć na pozycję prawdziwego kontynuatora eckhartyzmu. Dopiero dzięki Mikołajowi z Kuzy nadchodzi czas, w którym w widoczny sposób odżywa zarówno nauczanie Bertholda, jak i Eckharta. Aż do tej chwili, a później jeszcze przez długie dziesięciolecia, tylko dzieła Suzona i Taulera zapewniają, każde na swój sposób, ciągłość eckhartiańskiego dziedzictwa.


1 2
 

 



KONTAKT
: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl