Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane

Opinie o Mistrzu Eckharcie
Jeśli Bóg jest miłością

Wacław Hryniewicz OMI | Thomas Merton | ks. Mariusz Rucki


 
 

Ks. WACŁAW HRYNIEWICZ OMI
Nikt z ludzi nie ma monopolu na mówienie o Bogu i prawdzie religii w sposób jedynie właściwy. Wszyscy mówimy o Nim nieudolnie. Najwznioślejsze i najpiękniejsze słowa, jakie o Bogu wypowiadamy, nie są w stanie przebić się w głąb tajemnicy. Mistycy zapewniają, że lepiej jest zachować o Nim milczenie niż mówić, ale i oni sami mówić o swoim doświadczeniu Boga nie przestają. Potrafią także ze swego doświadczenia wyciągać wnioski dotyczące stosunku człowieka do Boga i nawoływać do oczyszczania religijności.

Jest pewien głęboki sens bezinteresowności, o którym mówią słowa mistyków. Wynika on z przeświadczenia o Bogu jako Miłości. Warto wsłuchać się w to, co mistycy mówią o relacjach między Bogiem i człowiekiem. A mówią o tym, że Bóg poszukuje człowieka i potrzebuje ludzkiej przyjaźni. Tak oto pisał o tym przed wiekami niemiecki mistyk Mistrz Eckhart (zm. między r. 1327 a 1329): "On tak bardzo potrzebuje naszej przyjaźni, że nie może czekać, aż będziemy Go prosić; wychodzi nam naprzeciw i prosi, żebyśmy byli Jego przyjaciółmi".

Szkoła mistyków nie jest jednak szkołą łatwą

Uczyć się w niej trzeba religijności bezinteresownej, wolnej od pojmowania relacji między Bogiem a człowiekiem na podobieństwo wyrachowanego stosunku handlowego. Mistycy uczą, jak oczyszczać postawę religijną z tego, co odbiera jej cechę bezinteresowności. To sam Bóg jest dobrem najwyższym i celem ludzkich dążeń. Człowiek winien wręcz zapomnieć o sobie i nie zajmować się tylko swoim zbawieniem. Posługując się drastycznym wręcz słownictwem Eckhart pisał: "Niektórzy chcą patrzeć na Boga tymi samymi oczami, którymi patrzą na krowę, i chcą kochać Boga tak, jak ją kochają. A kochają ją z powodu mleka i sera, ze względu na swoją własną korzyść. Tak postępują wszyscy ci, którzy kochają Boga ze względu na zewnętrzne bogactwo lub wewnętrzne pociechy; nie kochają Go tak jak powinni, kochają swoją własną korzyść".

fot. Andrzej Hutniczak
 
Nikt z ludzi nie ma monopolu na mówienie o Bogu i prawdzie religii w sposób jedynie właściwy. Wszyscy mówimy o Nim nieudolnie.

Jeśli Bóg jest Miłością, trzeba przez całe życie uczyć się zaufania Mu, nawet wśród przeciwności. Sam Eckhart, jak wiadomo, miał poważne trudności z powodu swoich poglądów, głoszonych zwłaszcza w kazaniach zrozumiałych dla ogółu wiernych, poszukujących głębszej religijności i bezpośredniego kontaktu z Bogiem. Łatwo było być wówczas oskarżonym o herezję. Tak też się stało. Arcybiskup Kolonii wytoczył mu proces inkwizycyjny. Na nic się zdało świadectwo braci zakonnych (dominikanów) i wielu wiernych. Nie pomogło odwołanie się do rezydującego w Awinionie papieża Jana (XXII), który w 1329 r. wydał bullę potępiającą niektóre jego twierdzenia jako heretyckie, inne zaś jako podejrzane o herezję. W tym czasie Mistrz Eckhart już nie żył.

Nie dziwię się fascynacji wielu badaczy nauką niemieckiego mistyka oraz ich próbami wykazania ortodoksyjnego charakteru jego poglądów. Jest w tej nauce coś głębokiego i urzekającego. Przebija z niej, pomimo wielu tez kontrowersyjnych i niejasnych, czysty duch chrześcijaństwa inspirowanego Ewangelią. Przytoczone wyżej słowa mówią o postulacie oczyszczania postawy religijnej z wszelkich pobudek egoistycznych. Człowiek głęboko religijny nie powinien kierować się własnym interesem: "Sprawiedliwy niczego nie szuka przez uczynki, ci bowiem, którzy szukają czegoś z pomocą uczynków albo tacy, którzy robią coś ze względu na jakieś "dlaczego", są sługami i najemnikami". Bóg staje się wówczas narzędziem do realizacji własnych celów i zamiarów. Własna korzyść zostaje postawiona ponad czystą miłość do Boga.

Bezinteresowność szuka Boga dla Niego samego


Zaufanie do Boga uzdalnia do rezygnacji z własnej korzyści lub nagrody. Kiedy człowiek nie kieruje się własnym interesem, Bóg napełnia go życiem, światłem i dobrem "w samym środku duszy". Jeżeli nawet przyrzeka nagrodę ludziom tak postępującym, przyrzeczeniem tym jest przede wszystkim On sam jako Miłość i Dobro.

Doprawdy, daleko nam do takiej oczyszczonej religijności, jakże odległej od egocentrycznej troski jedynie o siebie i własne zbawienie. Poziom, na który wznoszą się wielcy mistycy, nie stanie się czymś łatwo dostępnym dla ogółu wierzących. Postulat czystej religijności w obliczu Boga jako Miłości pozostaje w pewnym sensie ideałem, do którego stale trzeba dążyć. Wiadomo z doświadczenia, jak niepostrzeżenie bezinteresowność w stosunku do Boga i ludzi skażona zostaje egocentryzmem i myśleniem o sobie samym.


Wacław Hryniewicz OMI | Thomas Merton | ks. Mariusz Rucki

 



KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl