|
Opinie
o Mistrzu Eckharcie
Jeśli Bóg jest miłością
 |
|
| |
Ks. WACŁAW HRYNIEWICZ OMI
Nikt z ludzi nie ma monopolu na mówienie o Bogu i prawdzie religii w sposób
jedynie właściwy. Wszyscy mówimy o Nim nieudolnie. Najwznioślejsze i najpiękniejsze
słowa, jakie o Bogu wypowiadamy, nie są w stanie przebić się w głąb tajemnicy.
Mistycy zapewniają, że lepiej jest zachować o Nim milczenie niż mówić,
ale i oni sami mówić o swoim doświadczeniu Boga nie przestają. Potrafią
także ze swego doświadczenia wyciągać wnioski dotyczące stosunku człowieka
do Boga i nawoływać do oczyszczania religijności.
Jest pewien głęboki sens bezinteresowności, o którym mówią słowa mistyków.
Wynika on z przeświadczenia o Bogu jako Miłości. Warto wsłuchać się w
to, co mistycy mówią o relacjach między Bogiem i człowiekiem. A mówią
o tym, że Bóg poszukuje człowieka i potrzebuje ludzkiej przyjaźni. Tak
oto pisał o tym przed wiekami niemiecki mistyk Mistrz Eckhart (zm. między
r. 1327 a 1329): "On tak bardzo potrzebuje naszej przyjaźni, że nie
może czekać, aż będziemy Go prosić; wychodzi nam naprzeciw i prosi, żebyśmy
byli Jego przyjaciółmi".
Szkoła mistyków nie jest jednak szkołą łatwą
Uczyć się w niej trzeba religijności bezinteresownej, wolnej od pojmowania
relacji między Bogiem a człowiekiem na podobieństwo wyrachowanego stosunku
handlowego. Mistycy uczą, jak oczyszczać postawę religijną z tego, co
odbiera jej cechę bezinteresowności. To sam Bóg jest dobrem najwyższym
i celem ludzkich dążeń. Człowiek winien wręcz zapomnieć o sobie i nie
zajmować się tylko swoim zbawieniem. Posługując się drastycznym wręcz
słownictwem Eckhart pisał: "Niektórzy chcą patrzeć na Boga tymi samymi
oczami, którymi patrzą na krowę, i chcą kochać Boga tak, jak ją kochają.
A kochają ją z powodu mleka i sera, ze względu na swoją własną korzyść.
Tak postępują wszyscy ci, którzy kochają Boga ze względu na zewnętrzne
bogactwo lub wewnętrzne pociechy; nie kochają Go tak jak powinni, kochają
swoją własną korzyść".
|
|
 |
| |
| Nikt z ludzi nie
ma monopolu na mówienie o Bogu i prawdzie religii w sposób jedynie
właściwy. Wszyscy mówimy o Nim nieudolnie. |
|
Jeśli Bóg jest Miłością, trzeba przez całe życie uczyć
się zaufania Mu, nawet wśród przeciwności. Sam Eckhart, jak wiadomo, miał
poważne trudności z powodu swoich poglądów, głoszonych zwłaszcza w kazaniach
zrozumiałych dla ogółu wiernych, poszukujących głębszej religijności i
bezpośredniego kontaktu z Bogiem. Łatwo było być wówczas oskarżonym o
herezję. Tak też się stało. Arcybiskup Kolonii wytoczył mu proces inkwizycyjny.
Na nic się zdało świadectwo braci zakonnych (dominikanów) i wielu wiernych.
Nie pomogło odwołanie się do rezydującego w Awinionie papieża Jana (XXII),
który w 1329 r. wydał bullę potępiającą niektóre jego twierdzenia jako
heretyckie, inne zaś jako podejrzane o herezję. W tym czasie Mistrz Eckhart
już nie żył.
Nie dziwię się fascynacji wielu badaczy nauką niemieckiego mistyka oraz
ich próbami wykazania ortodoksyjnego charakteru jego poglądów. Jest w
tej nauce coś głębokiego i urzekającego. Przebija z niej, pomimo wielu
tez kontrowersyjnych i niejasnych, czysty duch chrześcijaństwa inspirowanego
Ewangelią. Przytoczone wyżej słowa mówią o postulacie oczyszczania postawy
religijnej z wszelkich pobudek egoistycznych. Człowiek głęboko religijny
nie powinien kierować się własnym interesem: "Sprawiedliwy niczego
nie szuka przez uczynki, ci bowiem, którzy szukają czegoś z pomocą uczynków
albo tacy, którzy robią coś ze względu na jakieś "dlaczego",
są sługami i najemnikami". Bóg staje się wówczas narzędziem do realizacji
własnych celów i zamiarów. Własna korzyść zostaje postawiona ponad czystą
miłość do Boga.
Bezinteresowność szuka Boga dla Niego samego
Zaufanie do Boga uzdalnia do rezygnacji z własnej korzyści lub nagrody.
Kiedy człowiek nie kieruje się własnym interesem, Bóg napełnia go życiem,
światłem i dobrem "w samym środku duszy". Jeżeli nawet przyrzeka
nagrodę ludziom tak postępującym, przyrzeczeniem tym jest przede wszystkim
On sam jako Miłość i Dobro.
Doprawdy, daleko nam do takiej oczyszczonej religijności, jakże odległej
od egocentrycznej troski jedynie o siebie i własne zbawienie. Poziom,
na który wznoszą się wielcy mistycy, nie stanie się czymś łatwo dostępnym
dla ogółu wierzących. Postulat czystej religijności w obliczu Boga jako
Miłości pozostaje w pewnym sensie ideałem, do którego stale trzeba dążyć.
Wiadomo z doświadczenia, jak niepostrzeżenie bezinteresowność w stosunku
do Boga i ludzi skażona zostaje egocentryzmem i myśleniem o sobie samym.
|