|
Kazanie
XXII
 |
 |
| Człowiek nie powinien
się bać Boga, bo kto się Go boi, unika Go. |
|
 |
W drodze do was przychodziło mi niekiedy na myśl,
że człowiek żyjący w doczesności potrafi wywierać na Boga przymus.
Otóż gdybym stojąc na górze powiedział komuś: "Wejdź tu!" - byłoby
to dla niego trudne. Gdybym natomiast powiedział: "Usiądź tam!"
- byłoby to dla niego łatwe. Tak właśnie postępuje Bóg. Jeśli człowiek się
upokarza, Bóg we właściwej sobie dobroci nie może się powstrzymać od zniżenia
się do tego pokornego i od udzielania się jemu. Najhojniej zaś udziela się
najmniejszemu, takiemu oddaje się całkowicie. Tym co Bóg daje, jest Jego
byt; jest on Jego dobrocią, ta zaś - Jego miłością. Wszystkie cierpienia
i radość mają źródło w miłości.
Gdy szedłem tutaj, pomyślałem sobie w drodze, że lepiej by mi było tu nie
przychodzić, bo z miłości mógłbym się zalać łzami. Pytanie, kiedy to wy
płakaliście z miłości, niech pozostanie bez odpowiedzi. Cierpienie i wszelka
radość mają źródło w miłości.
Człowiek nie powinien się bać Boga, bo kto się Go boi, unika Go. Taka bojaźń
jest szkodliwa. Kiedy jednak ktoś boi się Boga utracić, jest to dobra bojaźń.
Niech człowiek się Boga nie boi, lecz kocha Go, On bowiem kocha człowieka
całą swoją najwyższą doskonałością.
Mistrzowie twierdzą, że wszystkie rzeczy w działaniu kierują się pragnieniem
rodzenia i chcą się upodobnić do Ojca. Mówią oni: ziemia ucieka od nieba.
Jeśli ucieka w dół, znajdzie je na dole, jeśli ku górze, dotrze do najniższej
jego części.
Ziemia nie może uciec tak nisko
żeby niebo jej nie dosięgło i nie napełniło swą zapładniającą mocą, bez
względu na to czy sprawi jej to radość czy ból. To samo spotyka człowieka,
który się łudzi, że zdoła ujść Bogu. Nie może przecież Mu ujść, gdyż ukazuje
się On we wszystkich zakątkach. Łudząc się, że ucieka od Boga, wpada prosto
na Niego. Bóg rodzi w tobie swego Jednorodzonego Syna, bez względu na to
czy cię to cieszy czy smuci. Czy śpisz czy czuwasz, On dokonuje swego dzieła.
Tłumaczyłem niedawno, dlaczego człowiek tego nie odczuwa, i powiedziałem
wtedy: pochodzi to stąd, że jego język obłożony jest brudem, to znaczy stworzeniami
- tak samo jak u człowieka, któremu wszystkie potrawy wydają się gorzkie
i niesmaczne. Co stanowi przyczynę tego, że jakaś potrawa nam nie smakuje?
Jest nią brak soli, a sól ta - to miłość Boża. Gdyby w nas była miłość Boża,
smakowałby nam Bóg i wszystkie dzieła, których On dokonał. Otrzymywalibyśmy
wszystkie rzeczy od Niego i dokonywalibyśmy tych dzieł, których On dokonuje.
W podobieństwie tym wszyscy jesteśmy jedynym Synem.
 |
 |
| |
| Nie
ożywi miłości w sercach innych ten, kto wpierw nie da jej z
siebie (Michael Quoist) |
|
Stwarzając duszę Bóg ukształtował ją według swojej
najwyższej doskonałości, ażeby była oblubienicą Jego Jednorodzonego Syna.
Ponieważ Syn dobrze o tym wiedział, chciał wyjść ze swego tajemnego skarbca
przedwiecznego ojcostwa, w którego wnętrzu przebywał od wieków, spowity
snem i niewypowiedziany.
In principio: w pierwszym początku Pierwszej Czystości Syn otworzył namiot
swej wiekuistej chwały i zstąpił z wysokości, aby wywyższyć swą przyjaciółkę,
której Bóg poślubił Go od wieków, ażeby ją na powrót wynieść na te wysokości,
z których wyszła. A na innym miejscu czytamy: "Oto twój król przychodzi
do ciebie" (Za 9,9). Dlatego wyszedł On, przyszedł skacząc jak jelonek
i wycierpiał Mękę z miłości; wyszedł jednak wiedziony pragnieniem powrotu
do swej komnaty wraz ze swą oblubienicą (Ps 18,6n; Pnp 2,8n).
Komnatą jest milcząca ciemność
ukrytego ojcostwa. Wyszedł z wysokości i tam też chciał powrócić wraz
ze swoją oblubienicą, w najwyższej czystości, i objawić jej ukrytą tajemnicę
swego ukrytego Bóstwa, gdzie spoczywa ze sobą i z wszystkimi stworzeniami.
In principio oznacza, jak to wyjaśniłem w szkole, Początek wszelkiego bytu.
Powiedziałem nadto: jest to cel wszelkiegobytu, bo racją istnienia Pierwszego
Początku jest Jego ostateczny cel. Tak, nawet Bóg nie zażywa spoczynku,
tam gdzie jest Pierwszym Początkiem, spoczywa raczej tam, gdzie jest ostatecznym
Celem i Odpocznieniem wszelkiego bytu. Nie żeby ten byt miał zostać unicestwiony,
jest on tam raczej doprowadzony do swego kresu odpowiadającego jego najwyższej
doskonałości. Co to jest "cel ostateczny"? Jest to ukryta ciemność
wiekuistego Bóstwa. Jest on nieznany, nigdy nie był poznany i nigdy nie
zostanie poznany. Tam Bóg trwa sam w sobie, nieznany; światłość Ojca Przedwiecznego
jaśniała tam od wieków, ale ciemność nie pojmuje światłości (J 1,5).
Niech Prawda, o której mówiłem, dopomoże nam dojść do tej prawdy. Amen.
|
Tłumaczenia i przypisy: WIESŁAW SZYMONA OP
|
|