|
Z pokorą, ale bez
lęku
Omówiliśmy kilka fragmentów krajobrazu duchowego
dzisiejszego świata. Jaka powinna być odpowiedź Kościoła? Na co należałoby
położyć akcent? Gdzie skoncentrować wysiłki?
Na pewno nie jest odpowiedzią postawa lękowa. Nie mogę reagować lękiem,
bo to niegodne chrześcijanina. Dlaczego mamy się zamykać w Wieczerniku w
obawie przed żydami czy buddystami? Już kiedyś na tych zamkniętych spadł
Duch Święty i wtedy pobiegli. Ten bieg ma trwać. Lękowe zamknięcie się w
Wieczerniku po prostu jest nudne. Tak bym rozumiał wielki lejtmotyw papieskiego
nauczania: "Nie lękajcie się, nie bójcie się" tego świata, który
idzie. Nie węszcie wszędzie wielkiego zagrożenia, albowiem od wszystkich
idei i koncepcji ważniejszy jest człowiek. Chrześcijanin ma go dostrzegać,
niezależnie od tego, co ten człowiek myśli i w co wierzy. Każdemu trzeba
przynieść nadzieję ocalenia i nadzieję życia. Tak jak Jezus Chrystus, który
powiedział, że słowa Jego nie przeminą. I że gdzie dwóch lub trzech się
zgromadzi, tam On będzie z nimi. Nie jesteśmy zwolennikami ideologii, którą
trzeba zaprowadzać siłą, tylko świadkami Jezusa Chrystusa i Jego miłości.
 |
 |
| |
| Nie
jest rzeczą prostą prowadzić dialog, nie popadając w łatwe pomieszania.
Mertonowi, zarzucano, że szedł w kierunku Azji. Tylko, że on
miał bardzo wielką świadomość, iż dialog musi być spokojny i
odpowiedzialny. |
|
Jeżeli Bóg daje nam jakieś wyzwanie, to coś chce
nam powiedzieć. Ateizm bardzo wiele dał Kościołowi, oczyszczając go z
fałszywych obrazów Boga. Zadajmy sobie już teraz teologiczne pytanie:
dlaczego Pan Bóg dopuszcza do nas teraz tego typu wyzwania i z czego chce
nas oczyścić? To zapytanie, to wyzwanie ma charakter profetyczny.
Jakby Ojciec na nie odpowiedział?
Ludzie potrzebują głębszej strawy duchowej. Dlaczego przechowywaliśmy
w Kościele wielkie pokłady duchowości zamknięte w bibliotekach klasztornych?
Niewątpliwie trzeba z tym wyjść i dawać ludziom, bo im nie wystarczy tylko
Katechizm i moralizowanie. Była cała teoria teologiczna, która mówiła,
że wiernym należy głosić dziesięcioro przykazań, a jedynie dla wtajemniczonych
są dary Ducha Świętego, czyli życie duchowe. Nieprawda, trzeba w pełni
otworzyć całe bogactwo życia duchowego w Kościele, udostępnić je ludziom
świeckim, przygotowując ich do korzystania z niego. Ludzie idą do sekt,
bo są głodni, nie są nakarmieni, bo dostają tylko bardzo ubogi pokarm.
Praktycznie oznacza to katechizację dorosłych, tworzenie wspólnot, które
będą pogłębiały znajomość prawd wiary i modlitwę. Chodzi zatem o odpowiedź
ofensywną, raczej szukanie ludzi niż czekanie, że ktoś przyjdzie, albo
biadolenie, że kogoś nam zabiorą.
Powinniśmy się oczyścić z chorobliwego poczucia bezpieczeństwa, z triumfalizmu,
który nam grozi, z pychy, która jest przeciwieństwem ducha służby i szacunku
dla każdego człowieka, z zarozumiałości... Jak już tyle oczyścimy, to
będzie dobrze.
Dziękujemy za rozmowę
wywiad pochodzi ze strony internetowej
http://sekty.net
|