|
Z pokorą, ale bez
lęku
Jak po zmianie paradygmatu głosić Chrystusa ukrzyżowanego?
Grecy zawsze szukają mądrości, a Żydzi znaku. Niewątpliwie krzyż jest największym,
najtrudniejszym wyzwaniem dla człowieka. Jeżelibyśmy starali się przypodobać
światu i głosić różowe chrześcijaństwo: poczciwe i psychoterapeutyczne,
które byłoby miękkim plastrem nakładanym na dolegliwości człowieka, to uleglibyśmy
wewnętrznej komercjalizacji wiary. Nauka Jezusa zawsze przerastała ludzi.
Apostołowie musieli dorastać przez trzy lata, żeby coś zrozumieć, a i tak
im się to nie udało, dopóki nie otrzymali Ducha Świętego. Stajemy wobec
ogromnego wezwania. Z jednej strony głodna rzesza ludzi, którą trzeba nakarmić,
z drugiej strony nie wolno spłaszczać odpowiedzi, które wypływają z nauczania
Jezusa Chrystusa.
Spójrzmy na Jana Pawła II, który nie proponuje łatwego chrześcijaństwa.
Wielokrotnie mówił, jak ważne było dla niego odkrycie, że chrześcijaństwo
jest trudną prawdą. Podkreśla to zawsze, choćby swoją postawą przełamywania
choroby. Będąc bohaterem mass mediów, nigdy im nie schlebia, choć jest bardzo
otwarty.
Niesłychany jest fenomen jego kontaktu z młodzieżą, który zaprzecza łatwym
osądom: gdy rysujemy w ciemnych barwach sytuację współczesnego świata, okazuje
się, że nie jest to mapa dokładna, nie pokrywa całego obszaru ludzkich aspiracji
i wiary. Uczyniony na obraz i podobieństwo Boże człowiek pozostaje, także
i w XXI wieku, stworzeniem rozumnym i wolnym. Uwierzmy w naturę, która nie
oszukuje. Człowiek, pragnąc duchowego pokarmu, nie do końca da się zalepić
postmodernistycznymi papkami, bo jest w nim pragnienie czegoś prawdziwego.
Postawienie wymagań pomaga człowiekowi odkrywać swoją godność. Zaniżenie
ich to obniżanie poziomu oczekiwań w stosunku do niego. Trzeba mieć szacunek
dla człowieka, żeby podnosić mu poprzeczkę.
Ludzie odchodzą od chrześcijaństwa, bo stawia wymagania. Szukając wolności,
idą do sekt, które ich zniewalają.
 |
 |
| W
epoce globalizacji wszystko staje się towarem, wszystko jest
na sprzedaż. Sfera religijna jest wartościowa, więc rynek byłby
głupi, gdyby nią nie handlował |
|
 |
Jeżeli człowiekiem powoduje szukanie siebie, to
dlaczego tak łatwo wielu ludzi oddaje swoją wolność na rzecz sekt, mody,
niewyróżniania się z tłumu?
Ten mechanizm został dawno opisany przez Fromma w Ucieczce od wolności.
Wolność jest trudniejsza od niewoli. Przekonujemy się o tym od dziesięciu
lat. W pewnym sensie w Polsce żyje się trudniej, dlatego że wolność wymaga
odpowiedzialności... Kiedy siedzę w ciupie, kiedy dadzą mi trzy razy dziennie
jeść i wyprowadzą na godzinny spacer, to mogę sobie bardzo łatwo w tym funkcjonować.
Opowiadano o dyrektorze zamkniętym za malwersacje, któremu dali ziemniaki
do skrobania. Kazali segregować: duże, małe, średnie. Wylądował w szpitalu
psychiatrycznym, bo co ziemniak, to decyzja. Człowiek postawiony wobec konieczności
wyboru zatęskni za sytuacją, w której ktoś będzie za niego podejmował decyzje.
Wychowawcy podkreślają ten paradoks u licealistów i studentów. Z jednej
strony zbiorowa kontestacja wobec kultury uznanej, z drugiej szalony konformizm
wewnątrz grupy, gdzie przeciwstawienie się, inny sposób zachowania, bycia,
śpiewania skazuje człowieka na samotność. Ten mechanizm potwierdza się w
przypadku sekt, które stoją w opozycji do tradycyjnego Kościoła, więc zaspokajają
potrzebę kontestacji, a jednocześnie dają poczucie bezpieczeństwa polegające
na absolutnym konformizmie wewnątrz grupy. Psychologicznie rzecz biorąc,
mechanizm sekty znakomicie odpowiada niedojrzałym postawom emocjonalnym.
Mówi się, że sekty wchodzą w miejsca niezagospodarowane przez Kościół.
Czy Kościół może wszystkie takie miejsca zagospodarowywać?
W dużym stopniu tak. Sekty dają doświadczenie wspólnoty. Kościół w Polsce
jest często instytucją, która świadczy usługi religijne jednostkom gromadzącym
się na Mszy parafialnej. Pomiędzy ludźmi nie ma żadnej więzi. Tam, gdzie
rozwijają się ruchy rozmaitego typu: neokatechumenat, Odnowa w Duchu Świętym
czy oazy, sekty mają mniejsze możliwości działania. Takich ruchów jest bardzo
dużo. To autentyczna odpowiedź na potrzebę przeżywania relacji religijnych
wewnątrz żywej wspólnoty, na pragnienie wyjścia z osamotnienia. Na terenie
sekt nauki czy dogmaty są drugorzędne w stosunku do zaspokajanych tam potrzeb.
A przecież one mogą być także spełnione w obrębie Kościoła katolickiego.
Parafia może stać się wspólnotą wspólnot, tylko to wymaga wysiłku, wyobraźni
i otwarcia.
 |
|
 |
|