Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane





Z pokorą, ale bez lęku

Z ojcem Janem Kłoczowskim rozmawia Paweł Kozacki OP i Joanna Brodniewicz


Co to jest duchowość?


Tradycyjny pogląd mówi, że jest to pozamaterialny wymiar ludzkiego bytu. Człowiek nie mieści się w swojej skórze, jest czymś więcej niż tylko biologiczną maszyną.

W drugim znaczeniu używamy tego słowa, wskazując na szkołę życia obecną w poszczególnych tradycjach zakonnych. Istnieje szkoła benedyktyńska, duchowość ignacjańska itd. Przy całym zróżnicowaniu mieszczą się one w ramach duchowości chrześcijańskiej.

 
JAN ANDRZEJ KŁOCZOWSKI
ur. 1937, dominikanin, absolwent historii sztuki, prof. dr hab. filozofii, kierownik katedry filozofii religii PAT, duszpasterz, autor licznych książek i artykułów, mieszka w Krakowie.

Natomiast dziś często używa się tego terminu, opisując propozycję kultury alternatywnej w stosunku do tradycyjnych religii i Kościołów. Duchowość oznacza w tym wypadku poszukiwanie głębszego, pełniejszego sensu ludzkiej egzystencji. Z jednej strony nie może się ona pomieścić w materialistycznej wizji, z drugiej strony nie może się znaleźć w ustalonych, ustabilizowanych tradycjach religijnych. To przypomina worek, do którego wrzuca się wszystko: od okultyzmu, ezoteryzmu, wiary w gwiazdy i wróżki, po rozmaite szkoły psychologiczne jak psychologia humanistyczna czy transpersonalna...

Jak odróżnić sferę duchową od psychicznej?

Musimy wrócić do starej myśli Ojców Kościoła, Orygenesa i innych, którą na swój sposób odnowiła Edyta Stein. Rozumieli oni człowieka jako byt trychonomiczny, a nie dychonomiczny. Wskazywali na ciało, duszę i ducha. Ciało to jest prosta sprawa. Dusza oznacza wymiar pozamaterialny ludzkiego bytu, wskazujący na sferę życia emocjonalnego. Jest to wymiar psychiczny ludzkiej duchowości, bardzo ściśle związany z ciałem. Często w psychologii spotykamy się z pomieszaniem elementu psychicznego z duchowym. Wszystko nazywa się duchowością, a tak naprawdę chodzi o sferę emocjonalną,
niesłychanie istotną, ale różną i odmienną od sfery ducha.

Kto to jest człowiek religijny?


To każdy człowiek. Jestem głęboko przekonany, że człowiek jest z natury nie tylko zwierzęciem ekonomicznym, społecznym i politycznym, ale i zwierzęciem religijnym. Poszukuje sensu, który miałby wymiar przekraczający jego życie i nadałby celowość jego działaniom poprzez odniesienie do rzeczywistości transcendentnej, którą najczęściej nazywa Bogiem czy bogami. Ten wspólny dla wszystkich wymiar ludzkiego wnętrza nazwałbym religią. Natomiast dla przyjęcia objawienia Boga Abrahama, Izaaka, Jakuba i Jezusa rezerwowałbym termin "wiara". To bardzo pożyteczne rozróżnienie. Pozwala precyzyjnie określić, o czym mówimy.


Próbując opisać przestrzeń duchową dzisiejszego świata, warto zastanowić się, jakie idee i prądy umysłowe najsilniej odcisnęły się na dzisiejszym kształcie duchowości człowieka.

To trudne pytanie. Wymagałoby napisania ogromnego tomu. Jestem głęboko przekonany, że od jakiegoś czasu przeżywamy zasadniczą przemianę paradygmatu kultury czy może współistnienie różnych paradygmatów. Co to znaczy? Dla XIX i znacznej części XX wieku aktualny był paradygmat kultury materialistycznej. Mam na myśli kult nauki rozumiany jako scjentyzm oraz materializm. Prorokowano o końcu religii, o zmierzchu sacrum, o oczywistości procesów sekularyzacyjnych itd. Natomiast w drugiej połowie zeszłego, czyli XX wieku, zaczęto mówić o znakach wskazujących na powrót sacrum. W wyjałowionym świecie technologiczno-materialistycznym człowiek nie mógł znaleźć swojego miejsca, stale pytał o sens. Dochodziły do głosu jego potrzeby duchowe. Okazało się, że paradygmat materialistyczno-scjentyczny nie był w stanie odpowiedzieć na najbardziej podstawowe pytania człowieka. Spodziewaliśmy się powrotu ludzi do grzecznej tradycji skanalizowanej w ustalonych instytucjach życia duchowego, jak tradycyjne Kościoły. Okazało się, że wróciło "dzikie sacrum" - jak powiedział jeden z antropologów francuskich - sacrum niezorganizowane, poszukujące nowych form, będące zarazem powrotem do bardzo archaicznej religijności. Na nowo nawiązywano do wiary w gwiazdy, los, wróżby. Tym charakteryzowały się archaiczne religie kosmiczne, zanim zostały poddane profetycznej rewolucji Abrahama, polegającej na związaniu sacrum z elementem etycznym oraz powinnością wobec Osoby Boskiej i ludzkiej. "Dzikie sacrum" jest w dużym stopniu stechnicyzowane. Człowiek poszukuje przepisów na zachowania, podobnych do instrukcji pozwalającej oswoić nowy gadżet elektroniczny. Sukcesy rozmaitych szkół jogi, oddechów czy innych płyną stąd, że ludzie poszukują prostych przepisów, które za cenę pewnego wysiłku czy wytrwałości, dawałyby im udział w wyższym wymiarze życia.

W nowej, dzikiej duchowości powinność etyczna, czyli odpowiedzialność za czy wobec człowieka występuje na bardzo dalekim miejscu. Jest to bardzo niebezpieczne. W tym kontekście interesujące są wypowiedzi nieżyjącego już myśliciela Emmanuela Lévinasa, który powiada, że prawdziwą religię należy utożsamić z etyką, to znaczy z powinnością wobec twarzy drugiego człowieka. Lévinas zdecydowanie wypowiadał się przeciwko odrodzeniu religijnemu, które miałoby być powrotem do archaicznej, pogańskiej religijności. Twierdził, że religia to odpowiedź na wyzwanie etyczne, a nie tylko poszukiwanie estetycznej satysfakcji.

 
1 2 3 4 5 6 7

 

 

KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl