strona główna
Thomas Merton

Mistrz Eckhart

Duchowość

Szukającym drogi

Księga gości

Linki polecane

Mój świat





Straż nocna


 

 
Noc, o Panie jest to czas wolności. Widziałeś poranek i noc; noc była lepsza.
  W nocy wszystkie rzeczy mają swój początek i nocą objawił mi się kres wszystkich rzeczy.

 
Samotny, milczący, wędrując po wyznaczonej trasie poprzez korytarze ogromnego, uśpionego budynku, zawracasz i tuż za rogiem spotykasz się twarzą w twarz ze swoją klasztorną przeszłością i z tajemnicą swojego powołania.
  Boże, mój Boże, Boże, którego spotykałem w ciemności, z Tobą jest zawsze to samo. Zawsze to samo pytanie, na które nikt nie umie odpowiedzieć.

 
Modliłem się do Ciebie w dzień myślą i rozumowaniem, a w nocy stanąłeś przede mną, rozpraszając myśl i rozum. Przychodziłem do Ciebie rankiem ze światłem i pragnieniem, a Ty zstąpiłeś na mnie bardzo łagodnie, najpobłażliwszym milczeniem w tę niepojętą noc rozpraszając światło, niwecząc wszelkie pragnienia.   Tłumaczyłem Ci setki razy pobudki mojego wstąpienia do klasztoru, a Ty słuchałeś i nie mówiłeś nic, a ja odwracałem się i płakałem ze wstydu.

 
Czy naprawdę wszystkie moje powody nic nie znaczyły? Czy naprawdę wszystkie moje pragnienia były iluzją?   Kiedy zadaję pytania, na które nie odpowiadasz, Ty stawiasz mi pytanie tak proste, że odpowiedzieć nie mogę. Nawet nie rozumiem pytania. Tej nocy i każdej nocy pytanie jest to samo.

 
Ze wszystkich stron spotykam się z pytaniami, na które nie mogę odpowiedzieć, bo czas odpowiedzi jeszcze nie nadszedł. Pomiędzy milczeniem Boga a milczeniem mojej własnej duszy stoi milczenie
dusz mnie powierzonych.
  Zanurzony w te trzy milczenia zdaję sobie sprawę, że pytania, jakie stawiam sobie w związku z nimi, są być może tylko domysłami. I może najpilniejszym i najistotniejszym wyrzeczeniem będzie wyrzeczenie się wszelkich pytań.

 
Panie Boże cały świat tej nocy wydaje mi się zrobiony z papieru. Najkonkretniejsze rzeczy gotowe są rozsypać się, podrzeć i polecieć z wiatrem.
  W tym wieku tłumów, w którym postanowiłem być samotny, może najcięższym grzechem będzie biadanie nad obecnością ludzi u progu mojej samotności. Czyż mogę być tak ślepy i nie widzieć, że samotność jest ich największą potrzebą? A jednak, jeśli jeśli popędzą na pustynię tysiącami, jak mogą być samotni? Cóż poszli oglądać na pustyni? Kogo ja sam przyszedłem odnaleźć tutaj, jak nie Ciebie, Chryste, który masz współczucie dla rzesz?

 
A jednak Twoja litośc wybiera i oddziela tych, na których spada. Twoja łaska i umieszcza ich poza rzeszą, nawet jeżeli pozostawia ich w tłumie.
  Drzwi uchylają się na rozległe morze ciemności i modlitwy. Czy tak przyjdzie chwila mojej śmierci? Czy otworzysz jakieś drzwi na wielki las i przy księżycu wprowadzisz mnie na drabinę i zabierzesz między gwiazdy?

 
Nie ma liścia, którym byś się nie opiekował. Nie ma krzyku, którego byś nie słyszał, zanim został wydany. Nie ma wody w iłach, której by nie ukryła Twoja mądrość. Nie ma doliny dla samotnego domu, której byś nie zaplanował.
  Ciebie nie spotyka się słowami, ale przez powstanie życia w życiu, mądrości w mądrości. Ciebie można odnaleźć w zjednoczeniu: Ty we mnie, a ja w Tobie - wyzucie się w wyzuciu, spokój w spokoju, próżnia w próżni, wolność w wolności. Ja jestem sam, Ty jesteś sam. Ja i Ojciec Jedno jesteśmy.

 
Głos Boga rozlega się w Raju: Co było nędzne, stało się cenne. Co było okrutne stało się miłosierne. Co teraz jest miłosierne, nigdy okrutne nie było. Co było kruche stało się potężne.
  Kochałem to, co było najsłabsze. Patrzyłem na to, co było niczym. Dotykałem tego, co było bez substancji, i w tym, co nie było - jestem.



Tekst: Thomas Merton OCSO "Znak Jonasza"
Fotografie:
Tomasz Rojek OP

KONTAKT: Krzysztof Pałys OP | www.palys.interq.pl | e-mail: palys@interq.pl