|
Straż nocna
|
|
|
|
Noc,
o Panie jest to czas wolności. Widziałeś poranek i noc; noc była lepsza.
|
|
W nocy wszystkie rzeczy
mają swój początek i nocą objawił mi się kres wszystkich rzeczy. |
|
|
|
|
Samotny, milczący, wędrując
po wyznaczonej trasie poprzez korytarze ogromnego, uśpionego budynku,
zawracasz i tuż za rogiem spotykasz się twarzą w twarz ze swoją klasztorną
przeszłością i z tajemnicą swojego powołania.
|
|
Boże, mój Boże, Boże, którego spotykałem
w ciemności, z Tobą jest zawsze to samo. Zawsze to samo pytanie, na
które nikt nie umie odpowiedzieć.
|
|
|
|
|
| Modliłem się do Ciebie w dzień
myślą i rozumowaniem, a w nocy stanąłeś przede mną, rozpraszając myśl
i rozum. Przychodziłem do Ciebie rankiem ze światłem i pragnieniem,
a Ty zstąpiłeś na mnie bardzo łagodnie, najpobłażliwszym milczeniem
w tę niepojętą noc rozpraszając światło, niwecząc wszelkie pragnienia. |
|
Tłumaczyłem Ci setki razy pobudki
mojego wstąpienia do klasztoru, a Ty słuchałeś i nie mówiłeś nic,
a ja odwracałem się i płakałem ze wstydu. |
|
|
|
|
| Czy naprawdę
wszystkie moje powody nic nie znaczyły? Czy naprawdę wszystkie moje
pragnienia były iluzją? |
|
Kiedy zadaję
pytania, na które nie odpowiadasz, Ty stawiasz mi pytanie tak proste,
że odpowiedzieć nie mogę. Nawet nie rozumiem pytania. Tej nocy i każdej
nocy pytanie jest to samo. |
|
|
|
|
Ze wszystkich
stron spotykam się z pytaniami, na które nie mogę odpowiedzieć, bo
czas odpowiedzi jeszcze nie nadszedł. Pomiędzy milczeniem Boga a milczeniem
mojej własnej duszy stoi milczenie
dusz mnie powierzonych.
|
|
Zanurzony w te
trzy milczenia zdaję sobie sprawę, że pytania, jakie stawiam sobie
w związku z nimi, są być może tylko domysłami. I może najpilniejszym
i najistotniejszym wyrzeczeniem będzie wyrzeczenie się wszelkich pytań. |
|
|
|
|
Panie
Boże cały świat tej nocy wydaje mi się zrobiony z papieru. Najkonkretniejsze
rzeczy gotowe są rozsypać się, podrzeć i polecieć z wiatrem.
|
|
W
tym wieku tłumów, w którym postanowiłem być samotny, może najcięższym
grzechem będzie biadanie nad obecnością ludzi u progu mojej samotności.
Czyż mogę być tak ślepy i nie widzieć, że samotność jest ich największą
potrzebą? A jednak, jeśli jeśli popędzą na pustynię tysiącami, jak
mogą być samotni? Cóż poszli oglądać na pustyni? Kogo ja sam przyszedłem
odnaleźć tutaj, jak nie Ciebie, Chryste, który masz współczucie dla
rzesz? |
|
|
|
|
A jednak Twoja
litośc wybiera i oddziela tych, na których spada. Twoja łaska i umieszcza
ich poza rzeszą, nawet jeżeli pozostawia ich w tłumie.
|
|
Drzwi uchylają
się na rozległe morze ciemności i modlitwy. Czy tak przyjdzie chwila
mojej śmierci? Czy otworzysz jakieś drzwi na wielki las i przy księżycu
wprowadzisz mnie na drabinę i zabierzesz między gwiazdy? |
|
|
|
|
Nie ma liścia,
którym byś się nie opiekował. Nie ma krzyku, którego byś nie słyszał,
zanim został wydany. Nie ma wody w iłach, której by nie ukryła Twoja
mądrość. Nie ma doliny dla samotnego domu, której byś nie zaplanował.
|
|
Ciebie nie spotyka
się słowami, ale przez powstanie życia w życiu, mądrości w mądrości.
Ciebie można odnaleźć w zjednoczeniu: Ty we mnie, a ja w Tobie - wyzucie
się w wyzuciu, spokój w spokoju, próżnia w próżni, wolność w wolności.
Ja jestem sam, Ty jesteś sam. Ja i Ojciec Jedno jesteśmy. |
|
|
|
|
Głos Boga rozlega
się w Raju: Co było nędzne, stało się cenne. Co było okrutne stało
się miłosierne. Co teraz jest miłosierne, nigdy okrutne nie było.
Co było kruche stało się potężne.
|
|
Kochałem to,
co było najsłabsze. Patrzyłem na to, co było niczym. Dotykałem tego,
co było bez substancji, i w tym, co nie było - jestem. |
Tekst: Thomas Merton OCSO "Znak
Jonasza"
Fotografie: Tomasz Rojek OP
|