|
Bóg
|
|
|
|
W
zamierzchłych czasach, gdy tylko wargi moje zadrżały pierwszą mową,
wspiąłem się na Świętą Górę i przemówiłem do Boga:
|
|
- Panie, jestem Twoim
niewolnikiem, Twoja ukryta wola jest moim prawem i będę Ci posłuszny
na wieki.
|
|
|
|
|
Bóg nic nie odpowiedział
i zniknął jak znika gwałtowna burza.
|
|
Minęło tysiąc lat. Znów wspiąłem
się na Świętą Górę i zwróciłem
się do Boga:
|
|
|
|
|
- Stwórco, jestem Twoim dziełem,
ulepiłeś mnie z
gliny i Tobie tylko przynależę.
|
|
Bóg nic nie odpowiedział
i
zniknął niczym mgła spowijająca odległe szczyty.
|
|
|
|
|
Tysiąc lat później
wspiąłem się znowu na Świętą Górę i znowu
przemówiłem do Boga:
|
|
- Ojcze, jestem
Twoim synem. W miłości i
miłosierdziu wydałeś mnie na świat i poprzez miłość i uwielbienie
odziedziczę Twoje Królestwo.
|
|
|
|
|
Bóg nic nie odpowiedział i zniknął
niczym mgła spowijająca odległe szczyty.
|
|
Minęło tysiąc lat. Znów wspiąłem
się na Świętą Górę i tak powiedziałem Bogu:
|
|
|
|
|
- Boże, jesteś moim celem
i moim spełnieniem. Jestem Twoim dniem wczorajszym, a Ty moim jutrem.
Jestem Twoim korzeniem w ziemi, a Ty moim kwiatem i razem rośniemy
pod wejrzeniem słońca.
|
|
Wtedy Bóg pochylił się nade mną... |
|
|
|
|
...i do uszu
moich wyszeptał
najczulsze słowa...
|
|
...i niczym morze,
które otwiera się przed dążącym ku niemu strumieniem, przyjął mnie
do siebie. |
|
|
|
|
| A kiedy schodziłem ku dolinom
i nizinom, Bóg schodził ze mną.
|
|
Tekst: Khail Gibran
Fotografie: Stanisław Nowak OP
|